Od kilkunastu lat wydajemy: powieści, poezję, książki teologiczne i popularnonaukowe, książki dotyczące rozwoju duchowego, słuchowiska dla dzieci, audiobooki, filmy, muzykę, a także tworzymy materiały konferencyjne, plakaty, ulotki, banery, wystawy, roll’upy, logotypy i in.

Nasz zespół tworzą WARTOściowi autorzy, redaktorzy i korektorzy, graficy, lektorzy, aktorzy, realizatorzy dźwięku i obrazu, muzycy, fotografowie, tłumacze.

Chcesz u nas wydać?
Zajmujemy się całym procesem wydawniczym: od korekty czy redakcji, nadania numeru ISBN, poprzez skład, indywidualny projekt, druk, logistykę, a czasem także dystrybucję.
Powierzając nam swój materiał:

  • zapoznajemy się z jego treścią,
  • szacujemy objętość gotowej publikacji,
  • robimy kalkulację wydania,
  • przedstawiamy konkretną propozycję.

Każdy powierzony nam tekst jest chroniony przez prawo autorskie i bezpieczny – nikomu go nie udostępnimy i bez zgody nie opublikujemy w żadnej formie.

Przykładowe tytuły:
Powieści Lidii Czyż: „Mocniejsza niż śmierć”, „Pozostała tylko nadzieja”, „Tato!”, „Słodkie cytryny”.
Tryptyk kobiecy: „Postylla kobiet”, „Modlitewnik kobiet” i „Codziennik kobiet”.
Książki teologiczne: Marcin Luter „Wykład Listu do Rzymian” i „Drogowskazy chrześcijanina”, prof. Manfred Uglorz „Bóg i człowiek”.
Słuchowiska dla dzieci: „Baśniowy pokoik”, „Kolorowy śmietnik”, „Księżniczka i rycerz”, „Teoś i Boże Narodzenie”, „Emmanuel”.
Muzyka chrześcijańska: Jagodziński Trio „Warownym grodem”, Beata Bednarz „Zwątpienie, zdziwienie” i „Pasja miłości”, różni wykonawcy „Wniebowzięci”, Joanna Rzyczniok „Anioł i skrzypce”, Zelowskie Dzwonki „Świątecznie”.
Film fabularny w wersji polskiej „Luter” i animowany serial „Życie Marcina Lutra”.
Materiały konferencyjne: nagrania, certyfikaty, zaproszenia, programy.
Audiobooki: „Matka Ewa”, „Mocniejsza niż śmierć”, „Świetliki”, „Rodzina Dobrowolskich”, „Pod drzewem buyu”.

Wszystkie nasze publikacje dostępne są w księgarni „Warto” w Cieszynie i na www.warto.com.pl.

Wydawnictwo od 2018 roku działa w ramach Centrum Misji i Ewangelizacji Kościoła Ewangelicko-Augsburskiego w RP jako organizacji pożytku publicznego.

Kontakt:
Bożena Giemza
dyrektor Wydawnictwa Warto
e-mail: warto@cme.org.pl
telefon: 693 58 24 24
biuro: Willowa 1, 00-790 Warszawa
siedziba: Misyjna 8, 43-445 Dzięgielów

Zapraszamy do współpracy. Mamy nadzieję, że warto!

Inspirująca lektura

Dla czytelników została przygotowana książka złożona z dokumentów studyjnych, a zatytułowana "Kościół, Biblia i zaangażowanie publiczne. Światowa Federacja Luterańska wobec jubileuszu 500 lat Reformacji" pod redakcją merytoryczną Jerzego Sojki. Jubileusz…

więcej informacji

Dodatkowe informacje

Zdolni do cierpienia i do kochania

„Godność ludzka opiera się na fakcie, że Bóg jest potężny w słabych i że ludzie jako tacy są naznaczeni zdolnością do cierpienia, tak jak zdolnością do kochania”.

To fragment pochodzący z najnowszej książki pt. „Czas życia i czas umierania” wydanej przez Warto, która powstała na bazie dokumentów Wspólnoty Kościołów Ewangelickich w Europie, której Kościół Ewangelicko-Augsburski jest członkiem od jej powstania w 1973 roku.

Tematem wiodącym jest w niej kwestia dbania o poważnie chorych i umierających, nawet wtedy, gdy nie ma już nadziei na poprawę czy wyleczenie. Przedstawiony on został w trzech głównych blokach: Przerwanie lub niepodjęcie leczenia przedłużającego życie, Opieka paliatywna, leczenie i sedacja oraz Eutanazja i wspomagane samobójstwo.

Ks. dr Adam Malina i ks. bp dr hab. Marcin Hintz tak napisali we wstępie: „Troska o życie człowieka, które dobiega do swego końca, jest jednym z przejawów misji Kościoła. Duszpasterskie towarzyszenie cierpiącemu oraz jego rodzinie w takich sytuacjach jest wyrazem wierności temu posłannictwu, a pojawiające się wówczas wyzwania bioetyczne są jednymi z najbardziej palących zagadnień przed jakimi współcześnie stoimy. W nurcie szukania na nie odpowiedzi zrodził się tekst „Czas życia i czas umierania”. […] Mamy nadzieję, że stojąca za nimi teologiczna, medyczna, a przede wszystkim duszpasterska refleksja stanie się pomocą w trudnej służbie bliźniemu u kresu jego życia”.

Książka adresowana jest do wszystkich osób zainteresowanych zagadnienia dotyczącymi końca życia, zarówno z perspektywy osobistej, jak i zawodowej, czy to do członków rodzin czy personelu medycznego, duszpasterzy oraz pracowników i wolontariuszy hospicyjnych. Nie daje ona jednak jednoznacznych odpowiedzi, choć od takich też nie ucieka, ale stanowi doskonały materiał do zorientowania się w tym trudnym i kontrowersyjnym temacie.

Efekty międzynarodowego dialogu Kościołów i tradycji ewangelickich zapisane w tej publikacji mogą być motywujące do dialogu w naszym własnym kontekście, do czego jako wydawca zachęcamy.

Książka do nabycia u głównego dystrybutora w księgarni „Warto” w Cieszynie i internetowej na www.warto.com.pl.

 

*Tłumaczenie: Ewa Sojka

* Zespół redakcyjny: Bożena Giemza, Joanna Rączkowiak, Jerzy Sojka

 

* Wydawnictwo: Warto
* Rok wydania: 2018
* Oprawa: miękka
* Ilość stron: 108
* Format: A5
* ISBN 978-83-63562-05-2
* Cena 20 zł

 

 

 

 

Obecność, w której trwam

Obecność, w której trwam, to książka-przewodnik z rozmyślaniami na każdy dzień roku, które zostały oparte o wybrane fragmenty ze Starego i Nowego Testamentu z Biblii Warszawskiej, jak i najnowszego wydania Biblii Ekumenicznej Towarzystwa Biblijnego w Polsce. To debiut autorski Ilony Hajewskiej, sędziny w stanie spoczynku, mediatorki sądowej oraz autorki innowacyjnych programów-wyzwań dla małżeństw na Śląsku.

Na 426 stronach książki znajdują się również zdjęcia z miejsc, które odwiedziła autorka ze swoim mężem Piotrem, po których chodził Jezus Chrystus: Betlejem, Nazaret, Jerozolima. Zaś autorką zdjęcia na okładce jest Olivia Nikel, żona obecnego ambasadora Niemiec w Warszawie.

Myśląc o Czytelniku, autorka zamierzyła, że będzie to książka dla tych, którzy na co dzień żyją z Bogiem, ale także dla tych, którzy tę wędrówkę dopiero rozpoczynają. Zmiany, które nastąpiły i następują w jej osobistym życiu, to główna inspiracja do jej powstania. „Gdy w 1992 roku rozpoczęłam czytanie codziennych rozważań biblijnych C.H. Spurgeona, nie przypuszczałam, że będą towarzyszyć mi do dzisiaj, kiedy mogę śmiało powiedzieć, że codzienne czytanie Słowa Bożego ukształtowało we mnie Boży charakter. Wielu mówi, że chciałoby coś zmienić w swoim życiu. Nie raz osobiście doświadczyłam, że nie wystarczy sama deklaracja, chęć, wypowiedzenie tego. Żeby się zmieniać potrzebna jest inspiracja, twórcze źródło, świadome i celowe zaangażowanie, przestrzeń dla serca i umysłu – relacja z Bogiem, która daje życie i wykracza daleko poza nie”.

Czytając tę książkę nie sposób nie zastanawiać się nad tym, kim jest Bóg, z jakimi oczekiwaniami jest związana relacja z Nim, jaki jest mój obraz siebie samego, jak radzić sobie ze swoimi pragnieniami, co wydarzy się po śmierci. Te pytania znajdują swoje odpowiedzi w tych krótkich rozważaniach, ale przede wszystkim, nadają kierunek, by trwać w Jego obecności na co dzień.

Książka została wydana przez Wydawnictwo Warto, jej premiera miała miejsce 7 lipca 2018 roku. Dostępna jest w księgarni „Warto” w Cieszynie i na www.warto.com.pl.

 

 

 

Czy cytryny mogą być słodkie?

Czy miłość matki jest w stanie uchronić dziecko przed całym światem? Czy niepełnosprawność własnej pociechy może zbliżyć do Boga? I jak można odnaleźć wiarę uśpioną lub zagubioną pośród przeciwności własnego losu? O tym wszystkim jest kolejna powieść Lidii Czyż, książka zainspirowana ponownie prawdziwą historią z życia wziętą, odsłaniająca losy młodej dziewczyny, kobiety, córki, a przede wszystkim matki zmagającej się z trudami osamotnionego macierzyństwa, która całe swoje życie poświęca ukochanemu synowi, która stara się zrozumieć niepełnosprawność swego dziecka, zapewnić mu życie godne i piękne, pomimo wielu przeciwności i niechęci ze strony otaczających go ludzi. W swej wielowymiarowości najnowsza książka luterańskiej autorki to także opowieść o poszukiwaniu własnej drogi do Stwórcy, o nie zawsze uświadamianej tęsknocie za wspólnotą osób podobnie myślących, uznających te same wartości, tych, którzy w Słowie odnajdują oparcie, pocieszenie i drogowskaz na różnorodność ludzkich losów.

Ale to także powieść na kartach której poznajemy doświadczenia tych, którzy opuszczali kraj w ostatnich dziesięcioleciach, odnajdując lub nie własne szczęście poza jego granicami, poza szarą rzeczywistością PRL-owską, w którymś z krajów europejskich, gdzie realia mogą jednak także budzić rozczarowanie, a zdawałoby się ustabilizowane normy porządku publicznego zaprzeczać wyobrażeniom o poszanowaniu ludzkiej godności i logice rozumowania. Książka Lidii Czyż, warto także zaznaczyć, porządkuje nasze spojrzenie na relacje międzyludzkie kształtowane w poszczególnych krajach Europy – w Belgii, Francji czy na Wyspach Brytyjskich, a nawet w odległej RPA. Losy bohaterki wiodą wszak przez wymienione miejsca, budząc zarazem wiele refleksji, spostrzeżeń i ocen, na tle rodzimej rzeczywistości, także podlegającej zmianom. Jak w tej konfrontacji wypadnie Polska? I czy znajdą się ludzie dobrej woli, którzy będą w stanie pomóc zdesperowanej matce, zmagającej się z psychiczną odmiennością dziecka?

Kamila pochodzi z niewielkiej podtoruńskiej miejscowości, to jedynaczka wychowywana w PRL-u, wychowana w surowości preferowanej przez ojca, łagodzonej bardziej życzliwą postawą matki. W tych socjalistycznych realiach, w których wzrastała, najważniejsza była punktualność i sumienne wypełnianie zadań narzucanych przez ojca. Czy młoda, z czasem pełnoletnia dziewczyna, była w stanie długo znosić narzucony sztywny gorset zakazów, rygorów i ciągłych pretensji? I oto przed Kamilą otwiera się całkiem nowy świat wraz z zaproponowanym przez koleżankę wyjazdem do Belgii, gdzie rozpoczyna pracę w charakterze opiekunki w ośrodku dla ludzi starszych i potrzebujących pomocy. Nowi znajomi, nowe możliwości, odkrywanie, że świat może być piękny i kolorowy.

Zdawałoby się, że po kilku latach zagranicznej samodzielności przed naszą bohaterką rysuje się bajkowa wręcz przyszłość – przystojny francuz Alex zdobywa jej serce, a chociaż nie wszystkie francuskie zwyczaje przypadają do gustu prostej, skromnej dziewczynie z Polski, wierzy, że miłość, którą spotkała na swej drodze, pokona wszystkie trudności. Zakochani zamieszkują w rodzinnej posiadłości w Grenoble, umiejscowionej u podnóża Alp, a z całej francuskiej rodziny Alexa, wkrótce męża, najbardziej utkwi w pamięci babcia – protestantka, która w sposób bezpośredni potrafi mówić o swojej wierze, Biblii i zawierzeniu Bożej opiece. To od niej Kamila usłyszy: Kochanie, gdybyś zaczęła czytać Biblię, zdziwiłabyś się, że jest nie tylko nieskomplikowana, ale i aktualna. Najlepiej zacząć od Nowego Testamentu, od którejś z Ewangelii, albo od Psalmów, a sama się przekonasz, że nie tak trudno ją zrozumieć.

Po pięknej uroczystości ślubnej z udziałem rodziców panny młodej, po przyjściu na świat syna Dawida, należałoby oczekiwać, że francusko-polska rodzina, dobrze sytuowana dzięki wysokiej pozycji zawodowej Alexa, będzie żyła długo i szczęśliwie. Należałoby się, spodziewać, że młodzi rodzice z radością poświęcą się wychowywaniu syna, przenosząc się zrazem do kolejnych pięknych miejsc za sprawą intratnych kontraktów Alexa. Losy Kamili nie ułożyły się jednak zgodnie z takim scenariuszem, odtąd jej życie zacznie toczyć się w zupełnie odwrotnym kierunku.

Śledząc kolejne wydarzenia opisane na kartach książki można utwierdzić się w przekonaniu, że kobieta zdolna jest do wielu poświęceń i wyrzeczeń dla dobra rodziny, że zawsze będzie zabiegać o szczęśliwe dzieciństwo dla swego dziecka, że poświęceniu matki trudno byłoby wyznaczać granice, nie będą ich stanowiły ani samotność, ani zdanie tylko na własne siły, upokorzenia czy praca ponad możliwości samotnej kobiety. Szybko okazało się, że francuski ideał małżeństwa znacznie odbiega od stereotypowych wyobrażeń o rodzinie przywiezionych z odleglej Polski, że w zachodnioeuropejskiej kulturze samorealizacja i samozadowolenie z życia są w stanie przysłonić rodzinę, żonę oraz dziecka. Poznajemy kolejne etapy rozpadu małżeństwa Kamili, usilne próby jego ocalenia, gorycz z powodu utraty kochanego kiedyś nade wszystko człowieka oraz górującą nad tym troskę o dziecko, tym bardziej dziecko wymagające szczególnej uwagi i diagnostycznego rozpoznania jego odmienności.

To stanowi najważniejszą warstwę powieści ukazującej już nie bajkową rzeczywistość z happy endem, ale wieloletnie starania matki o prawidłową ocenę psychicznego stanu Dawida, który od początku budził jej niepokój pomimo swoich nadzwyczajnych zdolności, fenomenalnej pamięci czy fascynacji serialami o tematyce medycznej. Dlaczego jej dziecko nie potrafi nawiązywać bliższych relacji z rówieśnikami lub najbliższymi członkami rodziny? Dlaczego w kolejnych przedszkolach, szkołach czy rówieśniczych grupach staje się obiektem drwin, ofiarą niewybrednych żartów i niechęci rodziców innych dzieci? – te pytania przez długi czas spędzały przysłowiowy „sen z powiek” zatroskanej matce. Z pomocą przychodzi najpierw wiedza internetowa, z czasem także specjaliści, chociaż, jak się możemy przekonać, droga do właściwego zdiagnozowania Dawida była długa, pokrętna i pełna mało życzliwych ludzi.

Powieść Lidii Czyż obchodząc specjalistyczne prace naukowe, medyczne raporty czy inne fachowe przysłowiowe laboraty uświadomi nam kim jest, kim może być dzięki odpowiedniemu wsparciu i jak należałoby traktować dziecko z zespołem Aspergera, uznaną obecnie odmianą choroby autystycznej, dziesięciolecia wstecz trudną do rozpoznania, nie wspominając o istnieniu odpowiednich ośrodków terapeutycznych czy grup wspierających rodziny zmagające się odmiennością swoich dzieci. Czy pocieszeniem dla rodziców mógłby być fakt, że prawdopodobnie wielu spośród wybitnych tego świata, poczynając od Ensteina, cierpiało na zespół Aspergera?

Powieściowy Dawid, jak się okazuje, jest bezbronny wobec niechęci, agresji i zaczepek otoczenia, jest przyjaźnie nastawiony do wszystkich, którzy pojawiają się w jego najbliższym zasięgu, co niejednokrotnie prowadzi do przysłowiowych zgrzytów, napięć i nieporozumień. Dzięki jednak wielkiemu poświęceniu swojej matki uczy się w miarę swoich możliwości funkcjonować w świecie normalnie, chodzić do szkoły, rozwijać swoje zainteresowania, a przede wszystkim czuć się potrzebnym, z całą swoją prostolinijną odpowiedzialnością udzielając się na rzecz innych, w tym jako wolontariusz w ośrodku wsparcia przy Straży Pożarnej w Londynie. Kamila podąży na Wyspy, gdy tylko pojawi się nadzieja, że tam jej syn może otrzymać specjalistyczną opiekę właściwą dla osób z jego odmiennością. Czy Polka wraz z dorastającym synem odnajdzie swoje miejsce w angielskiej rzeczywistości? Czy tamtejszy system prawny nie okaże się zgubnym dla bezbronnego chłopca cierpiącego na zespół Aspergera? Czy w uporządkowanym zdawałoby się świecie możliwe są zdarzenia wręcz absurdalne z udziałem służb policyjnych? – można zastanowić się podczas lektury.

W tych trudnych latach londyńskich, ale także i wcześniej, kroki matki i syna kierowały się często ku miejscom, gdzie można było usłyszeć Słowo Boże, gdzie rozlegał się śpiew Gospel, gdzie można było spotkać osoby przyjazne, życzliwych pastorów, gdzie po nabożeństwach ich uczestnicy mieli czas dla innych, okazując wsparcie i zainteresowanie, zgodnie z biblijną zasadą niesienia pomocy każdemu napotkanemu.

I w Londynie, i w Polsce Kamila wraz ze swoim synem poczuła się bezpiecznie w odnalezionych małych wspólnotach chrześcijańskich, których imienia nie poznamy, niemniej tam mogła wreszcie odnaleźć to, co w życiu najważniejsze – nieuświadamianą przez długi czas więź z Bogiem. Modliła się w trudnych momentach swego życia, zmagając się samotnie z opieką nad synem, nie mogąc liczyć na wsparcie rodziny, przez wiele lat także na specjalistyczną pomoc lekarską czy psychologiczną. Odkryła na nowo Biblię, jej mądrość i pocieszenia płynące z odczytywanych wersetów. Znajomy pastor uczył ją wytrwałości, w przykościelnych grupach Dawid odnajdzie akceptację i upragniony kontakt z rówieśnikami, a jego matka po latach samotnych odnajdzie nie tylko przyjaźń, ale także coś więcej, o czym nawet już nie marzyła.

W swoich wspomnieniach, którymi zapewne obdarzyć by można niejeden życiorys, bohaterka napisze: W tych najboleśniejszych momentach przypomniałam sobie historię starotestamentowego Józefa, o której wspominał pastor John. Miałam wrażenie, że moje życie przypomina jego „podróż do faraona” – wszystko jakby się sprzysięgło przeciwko mnie, a sprawy szły coraz gorzej. Jak Józef czułam, że siedzę w ciemnym więzieniu i czekam, aż ktoś mnie uwolni. Dzięki Bogu wiele razy dobro przeważało i spotykałam na swojej drodze wspaniałych ludzi, gotowych służyć nam pomocą.

Czy to możliwe, że ostateczną przystań, po latach spędzonych w kilku europejskich krajach, Kamila odnajdzie w Polsce, na Śląsku? Tam znajdą się ludzie, którzy wyciągną do niej pomocną dłoń, w tym zapewnią Dawidowi otoczenie, gdzie zostanie zaakceptowany takim, jakim jest. Po lekturze być może w niejednym zborze będziemy szukać matki w towarzystwie syna z objawami zespołu Aspergera, może historia Kamili wyczuli niejednego czytelnika na większą tolerancję wobec osób zdawałoby się odbiegających od normy, jednak przy bliższym poznaniu jednakowo szczerych, a nawet bezbronnych.

Powieść napisana została w pierwszej osobie – matka przedstawia portret swego na swój sposób autystycznego dziecka, jednak tak samo jak wszystkie dzieci spragnionego rodzicielskiej miłości, kontaktu z rówieśnikami, akceptacji i zrozumienia.

W jednej z końcowych oboje wymieniają swoje uwagi o niedzielnym kazaniu: Och,  mamo, ale ty masz słabą pamięć – [Dawid] pokręcił głową z dezaprobatą. Faktycznie, w porównaniu z jego pamięcią, która rejestrowała wszystko jak najczulsza kamera, moja przypominała dziurawe sito. Naprawdę nie pamiętam – rozłożyłam bezradnie ręce.

– Jeśli życie podarowało Ci cytrynę, możesz zrobić z niej lemoniadę – zacytował. Bez wątpienia potrafiłby powtórzyć niemalże cały tekst przemówienia, nawet jeśli nie łapał sensu metafor czy przenośni.

Powieść Lidii Czyż nie kończy się w pełni optymistycznie, by nie określić szczęśliwie, przed Kamilą i jej synem jeszcze długa droga do osiągnięcia względnej stabilizacji w nowym, chociaż własnym kraju. Dawid nigdy zapewne nie będzie w pełni samodzielny, ale w kręgu życzliwych mu osób ma szansę czuć się szczęśliwym, a przede wszystkim przydatnym, pomocnym, pomimo swej niepełnosprawności niosąc pomoc innym, co tak bardzo było dla niego ważne.

Żegnając na kartach książki Kamilę i Dawida, jesteśmy bogatsi o poznanie ich losów, bogatsi o przekonanie, że miłość matki uchroni dziecko przed złą wolą innych, że za miłością podąża wiara, która okazać się może największym skarbem, a zarazem życiowym drogowskazem, który doprowadzi do spokojnej przystani.

Aneta M. Sokół

Książka dostępna jest w księgarniach internetowych, w tym u głównego dystrybutora w Polsce – w księgarni „Warto” w Cieszynie i na www.warto.com.pl.

Lidia Czyż, Słodkie cytryny, Wydawnictwo Warto, Dzięgielów [2018]. Ss. 412.

Bez brody i tronu

W jaki sposób o Bogu może mówić i myśleć współczesny człowiek? Jak ma się modlić do swego Ojca, Stworzyciela, kogoś bliskiego i niepojętego zarazem? Czy można nawiązać bliższą więź z Bogiem pośród zlaicyzowanej rzeczywistości, w świecie odartym z metafizycznych tajemnic, uporządkowanym, i zdawałoby się wytłumaczalnym bez przywoływania boskiego planu stworzenia i ojcowskiej opieki nad rodzajem ludzkim? Czy w XXI wieku można z ufnością spoglądać w niebo i prosić o dary ziemskie, duchowe, realne i nierealne, albo po prostu trwać w milczeniu przed obliczem Stwórcy? Na tego typu pytania, wątpliwości i poszukiwania stara się odpowiedzieć ewangelicki teolog, biblista i wykładowca Ewangelikalnej Wyższej Szkoły Teologicznej we Wrocławiu – dr hab. Piotr Lorek. Prezentowana książka jego autorstwa to trzydzieści niewielkich rozmiarów tekstów publicystycznych, opublikowanych wcześniej na łamach magazynu „Wiara i Mundur”, zarazem 30 wątków myślowych, dzięki którym możemy spojrzeć na swoją wiarę, na swoje człowieczeństwo, na swoje miejsce na ziemi i bogactwo duchowe, z którego –  jak się może okazać – nie zawsze zdajemy sobie sprawę, a którym zostaliśmy obdarzeni, które czyni nas wyjątkowymi przed Bogiem i przed ludźmi.

Bóg bez brody – tytułowe nawiązanie do metaforycznej oceny jakości (wiekowości) powtarzanych czasem do znudzenia opowieści  (kawałów) sugeruje, że także mówienie i myślenie o Bogu wymagałoby odświeżenia, odnowienia, uwspółcześnienia? „Jak więc zgolić tę przysłowiową brodę Bogu? Jak sprawić, by stał się on trendy, a rozmowa o Nim nie była żenująca?” – pyta autor. Wszak od wieków towarzyszy nam wrosły w zbiorową wyobraźnię wizerunek sędziwego brodatego mędrca spoglądającego na nas z niebiańskiego tronu, osądzającego ludzkie czyny, karzącego, odległego; ale to zarazem Stwórca, który darował nam zbawienie z łaski bez naszych zasług, o ile silna jest nasza wiara w ofiarę Chrystusa, Bożego Syna, którego posłał Ojciec, aby najpierw doświadczył ludzkiej egzystencji, by potem złożyć swoje doskonałe życie za ludzką grzeszność, upadek i odziedziczoną po pierwszych rodzicach ziemską niedoskonałość. Ale Bóg objawia się nam także jako niemowlę narodzone w betlejemskiej grocie, jako ktoś bezsilny i stojący u progu swojej niełatwej wędrówki na ziemi, jako zesłany prorok i wybawca potrzebujący ludzi, by spełnić swoje powołanie. Uświadamiając sobie zakorzenione w chrześcijańskiej tradycji wyobrażenia Piotr Lorek zachęca, aby o Bogu mówić w sposób metaforyczny i symboliczny, ale nowatorsko zreformowany, uwzględniający ludzkie doświadczenia, kontekst otaczającej nas nowoczesności i kontekst naszych własnych duchowych poszukiwań towarzyszących nam przez całe życie, kształtujących naszą wiarę i nasze relacje ze Stwórcą – dobrym Ojcem i miłosiernym Bogiem, którego tak trudno sobie wyobrazić, a tym bardziej opisać i przedstawić.

O Bogu możemy mówić z naszej ludzkiej perspektywy, ale przede wszystkim w nawiązaniu do Słowa, do pozostawionego nam przekazu biblijnego, dzięki któremu nie tylko poznajemy Stwórcę, ale także czerpiemy wiedzę o nas samych, o naszej kondycji, naszym miejscu na ziemi i niezbywalnej wyjątkowości. „O Bogu mówimy językiem ludzkim, nie boskim” – udowadnia autor podejmując kolejne zagadnienia – temat modlitwy, Chrystusowego zmartwychwstania, otaczającego nas zła, naszego stosunku do dobroczynności, zaproszenia do codziennego dźwigania krzyża wzorem Jezusa, umiejętności przebaczania, cudów unaoczniających Boską wszechmoc, istoty zbawienia darowanego nam z łaski, którego wierzący dostąpi bez swego czynnego udziału, człowiek grzeszny i usprawiedliwiony zarazem. Tematyka autorskich rozważań podejmowana w nawiązaniu do biblijnych wydarzeń i biblijnych postaci utrwalonych w powszechnym odbiorze testamentowych przypowieści i doświadczeń granicznych dla ziemskiej wędrówki Syna Bożego, odsłania także nasz własny wewnętrzny świat, naszą wrażliwość i obszar naszych religijnych refleksji; wszak każdy wierzący dotyka tych samych symboli, znaków, skojarzeń zakorzenionych w zbiorowej pamięci, podąża utartymi ścieżkami myślenia o Bogu, Jego dziele stworzenia i naszych względem Niego powinnościach. Ale też nasz własny sposób przeżywania wiary i indywidualna wrażliwość pozwolą zapewne na odkrywczość, na ubogacenie naszego duchowego wnętrza przywołanymi przykładami, stwierdzeniami, pytaniami – nie zawsze łatwymi, łamiącymi stereotypowe myślenie o sprawach religijnych, skierowanymi do wyobraźni czytelnika, do jego sumienia, doświadczeń i przeżywanej mniej lub bardziej religijnie codzienności.

W omawianych tekstach kilkakrotnie poruszony został temat modlitwy – czym jest i czym może być modlitwa? Rozmową z Bogiem? Rozmyślaniem nad biblijnym tekstem? Sztuką zadawania trudnych pytań? Jak powinien modlić się współczesny chrześcijanin? Może wystarczy zaufać Bogu i trwać w ciszy przed jego majestatem? Może swoje oddanie Stwórcy można po prostu wyrazić milczeniem? „Z Bogiem można rozmawiać o wielu rzeczach. Można Go przekonywać, by zmienił świat czy też twoją osobistą sytuację. Jednak najgłębszym stwierdzeniem w modlitwie są ewangeliczne słowa „nie jako ja chcę, ale jako Ty” (Mt 26,39), a słowa te prowadzą do ciszy.” (s. 22). Może warto czasem zapomnieć o swojej ziemskiej biografii, o zawodzie, powinnościach i obowiązkach: „Dostrzeżesz swoją wartość, gdy porzucisz wszystkie niecierpiące zwłoki sprawy i bez żadnych uników, skrywania się usiądziesz na pniu z Adamem w ogrodzie, popatrzysz na siebie i zgodzisz się z Bogiem, że jako korona stworzenia jesteś wyjątkowy” („Nicnierobienie”). Ale też „nie bój się pytać o prawdę” – podpowiada autor. „Zgrzeszyłem. Muszę cierpieć. Muszę ponieść konsekwencje swojego nieposłuszeństwa. Ale dlaczego te konsekwencje musi ponieść także cały świat, zwierzęta i rośliny? Czy Ojciec nie może mi wybaczyć, ot tak po prostu, z miłości (…)?” Dlaczego karą jest akurat śmierć? Czy to mnie uratuje przed potępieniem? „Czym w ogóle jest śmierć?”

Modlimy się: „I nie wódź nas na pokuszenie”. Czy Ojciec może poddawać próbom swoje dzieci? Przywołane zostają biblijne obrazy kuszenia Jezusa – na pustyni, przed faryzeuszami żądającymi od Syna Bożego znaku z nieba, w samotnej modlitwie przed pojmaniem. On, wiernie wypełniający wolę Ojca, pokonuje wszystkie próby i oddaje swoje życie samotnie, mierząc wydarzenia ludzką miarą: uczniowie opuszczają swego Nauczyciela, On pozostaje sam, w pohańbieniu przed obliczem Ojca. Modlimy się, aby Bóg nie narażał nas na pokusy, byśmy pokusom nie ulegli, modlimy się słowami, które przekazał nam Ten, który pokonał śmierć. Być może uważna lektura tekstów naprawi lub wyprostuje nasz stosunek do modlitewnego skupienia, do codziennego kontaktu z Ojcem, może dzięki niej dowiemy się także więcej o sobie, o swoich pragnieniach, możliwościach, o próbach, które dane nam będzie pokonać, o zwycięstwach, które dowiodą naszej wyjątkowości przed światem i przed sobą.

Religijnym rozważaniom towarzyszą refleksje dotyczące Chrystusowego zmartwychwstania. Relacje ewangelistów przez wieki kształtowały pewność tego wydarzenia: rankiem kobiety udały się do grobu, a grób był pusty…. Ewangeliści opisują utrwalone w chrześcijańskim przekazie fakty z zachowaniem nieco odmiennych szczegółów czy okoliczności, co wśród wierzących nie podważa przecież przeświadczenia o prawdziwości zdarzeń. To świadectwa osób, które spotkały Zmartwychwstałego, stały się podstawą wiary, że złożony w grobie Chrystus powstał z martwych i pokonał śmierć. Jedynie przez wiarę nowotestamentowe historie żyją w naszej wyobraźni, stają się zrozumiałe, pełne symboli i odniesień do naszych dni, doświadczeń i oczekiwań. Ewangelicki teolog uczy, że teksty biblijne powinny budować naszą chrześcijańską tożsamość, nasze zawierzenie Słowu i zaufanie danym obietnicom. Czy wierzymy w obecność ciała i krwi Chrystusa w Wieczerzy Pańskiej, chociaż zewnętrznie postrzegamy chleb i wino? Kto potrafiłby zawierzyć Jezusowi wzorem powołanych na apostołów prostych rybaków, którzy zostawiwszy swój zawód podążyli za Mistrzem, czy właściwie pojmujemy symbolikę krzyża, którego sam nie był w stanie donieść na Golgotę umęczony Zbawiciel? Czy można, jak mówi Ewangelia, chodzić za Jezusem nie dźwigając swego własnego krzyża? (Łuk., 14, 27), i zostać poczytanym za Jego ucznia?

Zatrzymując się nad biblijnymi tekstami z bagażem doświadczeń przynależnych współczesnemu człowiekowi, możemy zapewne pomnażać swoją wiarę i duchowe bogactwo, możemy dojrzewać do bycia „dorosłym chrześcijaninem”. Ale co to znaczy być dorosłym chrześcijaninem? – rozważa jeden z tekstów: „Który z rodziców nie marzy o tym, by wychować samodzielnego, dojrzałego syna lub córkę, którzy opuszczą kiedyś dom rodzinny, odnajdą swoje miejsce w społeczeństwie i stworzą własną rodzinę? Czy Bóg jako Ojciec pragnie nieustannie trzymać swoje dzieci w domu? (…) Mistyczne zjednoczenie, ciągłe prośby i pytania, bezpośrednia opieka i zależność są piękne, lecz po pewnym czasie mogą wręcz hamować naturalny rozwój duchowy.” Dojrzałość wiąże się z samodzielnością, mądrością, a także samotnością… Może też dojrzałość związana jest z zadawaniem coraz trudniejszych pytań, osądem rzeczywistości, poznawaniem otaczającego świata przez pryzmat wiary i własnej wrażliwości? Na kartach książki nie brak pytań, które może postawić ktoś, kto wierzy i szuka odpowiedzi, pytań czasem zaskakujących i wniosków ważnych dla naszej chrześcijańskiej tożsamości: „Jak to jest, że Bóg pozwala na to, by kolejna susza pochłonęła tysiące istnień, w tym i chrześcijan?”, czy wierzący może uczestniczyć w konfliktach zbrojnych? czy rzeczywiście wolny jest tylko ten, kto potrafi przebaczyć swoim wrogom? Czy znany niemiecki teolog Dietrich Bonhoeffer poprzez udział w zamachu na Hitlera pozostawał wierny biblijnym przesłaniom? I czy jest coś piękniejszego od odpowiedzialności za innych i zawierzenia Bogu w sytuacjach granicznych, wymagających odwagi i irracjonalnej czasem wiary?

Książka zachęca do dojrzałych rozważań o świecie, Bogu i naszym miejscu na ziemi, zachęca do wejrzenia w głąb własnej duchowości, osobistej konfrontacji ze Słowem Bożym rozważanym w nieco nowatorskiej i czasem prowokującej formie. Warto zatrzymywać się jak najczęściej nad przypomnianymi pewnikami naszej religijnej tożsamości – pewnością zmartwychwstania, obecnością Chrystusa w sakramencie Wieczerzy, przywilejem codziennego podążania za Jezusem z własnym krzyżem, pewnością zbawienia ofiarowanego jedynie przez łaskę (sola gratia), odnajdywaną jedynie za pośrednictwem objawionego Pisma (sola Scriptura) i przyjmowaną jedynie przez wiarę (sola fide). W świecie coraz bardziej pozbawianym „hipotezy Boga”, w którym wszystko w zasadzie może funkcjonować bez jego przyczynowości, w świecie gdzie Bóg jest coraz mniej potrzebny, może chrześcijańska dojrzałość polega na bonhoefferowskim „bezreligijnym chrześcijaństwie”, które tym bardziej potrzebuje duchowej obecności Stwórcy, jednak obecności zdystansowanej i milczącej. „Ten sam Bóg, co nam każe żyć w świcie bez „hipotezy Boga”, jest Tym, przed którego obliczem stoimy zawsze. To z Nim, to pod Jego wzrokiem żyjemy, żyjąc bez Boga. Nasz Bóg daje się wypchnąć ze świata aż na krzyż (…). Im mniej Boga, tym paradoksalnie Go więcej.”

Zbiór esejów Piotra Lorka ukazał się z okazji obchodów 500-lecia Reformacji. Mamy okazję przekonać się, w jaki sposób można mówi i pisać o Bogu współcześnie, po pięciu wiekach od Lutrowego odkrycia Boga miłosiernego, darowującego człowiekowi zbawienie mocą ofiary Syna. Autor odnajduje przynależny naszym czasom sposób wyrażania religijnych refleksji, opartych na Słowie, konfesyjnej tożsamości, nie stroniących od współczesnej ekspresji językowej przełamującej tradycyjne myślenia o Bogu i zakorzenionej w chrześcijańskiej symbolice minionych wieków. To książka, którą można przeczytać w całości lub wyrywkowo – skupiając się na wybranych tematach. To lektura, która być może będzie w stanie poszerzyć nasz zakres duchowych rozważań, a przynajmniej pokazać ich bogactwo i różnorodność, zatrzymując uwagę czytelnika na chrześcijańskiej odpowiedzialności wobec innych i wobec Boga.

Książka do nabycia w księgarni „Warto” w Cieszynie i internetowej na www.warto.com.pl.

Aneta M. Sokół

Adopcja jest tematem trudnym

Adopcja jest tematem trudnym, w każdej rzeczywistości i w każdych realiach. Czy należy ujawnić przed dzieckiem fakt, że zostało adoptowane? Czy lepiej tę prawdę zataić? Co będzie dla dziecka korzystniejsze? Z takim rozterkami zmagają się zapewne wszyscy adopcyjni rodzice, którym zawsze zapewne towarzyszy także obawa, że dziecko pozna prawdę o sobie za pośrednictwem osób trzecich, że otoczenie ujawniając prawdę zburzy cały świat dziecka chronionego przed jej poznaniem. Jak powinni postąpić adopcyjni rodzice? Czy istnieje jedno najlepsze rozwiązanie? Wszystkie te pytania skupia, jak w przysłowiowej soczewce, kolejna powieść Lidii Czyż Tato!. To kolejna powieść oparta na prawdziwej historii, inspirowana losami, w oparciu o które autorka wykreowała historię urzekającą autentycznością zdarzeń, zakorzenioną w niełatwej rzeczywistości powojennej, ale także wojennej, historię zmuszającą do myślenia, a być może i przewartościowania wyobrażeń o mniej i bardziej odległej przeszłości, i wreszcie historię wzruszającą, ukazującą niejednoznaczność ocen, uznawanych wartości i niejednoznaczność rozwiązań uznawanych potocznie za dobre lub złe.

Lidia Czyż przedstawia los dojrzałego, prawie pięćdziesięcioletniego mężczyzny, który pisze o sobie, który z perspektywy swojej dojrzałości cofa się w przeszłość zatrzymując uwagę czytelnika na najistotniejszych dla jego biografii epizodach, ukazujących kochających go rodziców, czas dorastania w otoczeniu pełnym miłości i wiary, po wybór własnej drogi życiowej i spotkanie ukochanej żony Ani, oddanej żony ewangelickiego duszpasterza, po chorobę kochanego ojca, którego drogę życiową powielił on – Janek, zostając także duchownym, on – jak powtarzali znajomi i krewni – wierna kopia swego ojca pod każdym niemal względem. Jak się okaże, kluczem do prawdziwej historii jego życia jest skrywana w rodzinnych dokumentach szara koperta, chroniona w ojcowskim gabinecie, odnaleziona po śmierci Piotra, w ramie obrazu wiszącego na ścianie: „Wziąłem głęboki oddech i przez kilka minut wpatrywałem się w nią, nie mogąc się ruszyć. Co w niej naprawdę jest? Nic nie znaczące świstki papieru, których wagę moja wyobraźnia wyolbrzymiła przez lata – ale w takim razie po co było ją ukrywać?” Dopiero poznanie prawdy pozwoli Jankowi na połączenie i zrozumienie epizodów z dzieciństwa, pytań i wypowiedzi różnych osób trzecich, których miał prawo nie rozumieć i nie dostrzec, tak bardzo kochany i chroniony przez rodziców. Dopiero w obliczu adopcyjnych dokumentów wszystko ułoży się w całość, i pytanie ojca, cenionego i cieszącego się poważaniem pastora: „czy ważniejsi są rodzice biologiczni, czy ci którzy wychowują dziecko?”, w wypadku Janka – rodziców, którzy nauczyli go miłości do Boga i do ludzi, którzy zaszczepili w nim prawdziwość wiary, dla których był sensem życia i spełnioną nadzieją.

Odkrycie dokumentów wyznaczy zarazem nowy rozdział w życiu powieściowego bohatera, jedynaka, który zawsze marzył o bracie, który odnajdzie utraconą wskutek adopcji rodzinę, ale w innym kraju, co w czasach nam bliższych stało się prawie że proste. Żal do rodziców? Dlaczego nie wyjawili prawdy? I czego się obawiali? – to pytania zapewne każdego adoptowanego dziecka, czasem prowadzące do bezwzględnych ocen i osądów, tymczasem on – dziecko z miechowickiego sierocińca prowadzonego przez diakonise, zrozumie motywacje, obawy i miłość, którą został obdarzony. On – ewangelicki duchowny, który poszedł w ślady swego ojca…

Ale historia Janka została rzucona na szersze tło, co czyni powieść tym bardziej wiarygodną i prawdziwą. Poznajemy trudny czas powojenny, czas aresztowań nie tylko ewangelickich księży, ale także przetrzymywania ich w charakterze politycznych więźniów, oskarżanych o szpiegostwo, pozbawionych możliwości sprawowania posług kościelnych i oddzielonych na długie miesiące lub lata od najbliższych. To również niełatwe realia życia w warunkach socjalistycznego państwa, powojennych ograniczeń i trudów dnia codziennego. Poza tym na kartach książki problem adopcji towarzyszy nie tylko pierwszoplanowym bohaterom, to także w tle realia funkcjonowania powojennych domów dziecka i ewangelickich sierocińców, gdzie opiekę znajdowały również niemieckie dzieci, w tym w dobrej wierze pozostawiane przez uciekające matki z końcem wojny, bo nie przetrwałyby trudów ucieczki. To w tle losy ewangelickich sierocińców z czasem przejętych przez państwo, upaństwowionych, wraz z pozostałą po działalności Matki Ewy „Ostoją Pokoju” w Miechowicach. To, jak się okaże, ewangeliccy opiekunowie starali się znaleźć sierotom dobrych rodziców z własnego kręgu wyznaniowego, starali się umieszczać dzieci w rodzinach, które byłyby w stanie dać im nie tylko miłość, ale zbliżyć do Boga i nauczyć wiary.

Problem adopcji w powojennych czasach, którego mało dotychczas znaną kartę odsłania książka, ukazany został poprzez losy rówieśników Janka i jego znajomych. Jak się okaże, wiele sierot wojennych znajdowało kochających rodziców, ale też odkrywana z czasem prawda o własnym pochodzeniu prowadziła niekiedy do buntu i duchowych rozterek, stając się formą protestu przeciwko autentyczności poznanych losów. Odkrycie faktu adopcji zapewne bez względu na realia i pokolenie prowadzi do nieodpartej chęci poznania biologicznych rodziców, odnalezienia własnych korzeni i miejsca pochodzenia tej drugiej rodziny. Czy przed tym wszystkim chcieli uchronić bohatera powieści jego adopcyjni rodzice? Zapewne lektura pozwoli każdemu na znalezienie własnej odpowiedzi, na którą należy ponadto spojrzeć poprzez pryzmat losów powieściowych rodziców.

Tym samym odkryjemy jeszcze jedno tło opowiedzianej historii – losy wojenne osiadłej w Zagłębiu rodziny, przybyłej z Polesia w poszukiwaniu pracy i godnych warunków życia. Sonię i Piotra w przeciwieństwie do innych członków ich rodzin los uchronił przed Syberią, a także przed wywózką na roboty do Niemiec. Ojciec Janka – polski patriota, przybyły z Kresów, oddany Kościołowi i swojej posłudze, z narażeniem życia odprawiał polskie nabożeństwa w czasie okupacji. Sonia i Piotr nieobdarzeni własnym potomstwem, na zawsze wygnani z rodzinnej ziemi, poczytywali adoptowanego syna za dar i największe szczęście, które mogło ich spotkać w życiu. Jak usłyszał po odkryciu tajemnicy: „Nie przeżyliby tego, gdyby musieli cię oddać. Tak mocno cię kochali, że nie było siły, która mogłaby im cię odebrać!”

Powieść Lidii Czyż to książka o adopcji, o losach w różny sposób doświadczanych bohaterów, o przeszłości polsko-niemieckiej, o rzeczywistości powojennej, o miłości rodzicielskiej, i wreszcie – książka o prawdziwej wierze, która jest w stanie uratować każdego, kto zawierzy Bogu, kto własne życie potrafi dostrzec w aspekcie Bożych planów i zamierzeń. Czy to możliwe, że historia Mojżesza, tak często słuchana i czytana przez Janka w dzieciństwie, uznana została przez niego za alegorię jego własnego życia? Kochająca matka wzorem tej biblijnej oddała go jako niemowlę, by inna matka wychowała go na mężczyznę, by stał się sługą Bożym, który również miał misję do spełnienia?

To także książka o ewangelikach, chociaż przymiotnik ten nie pada na kartach powieści… O ewangelickich losach, rodzinach, o drogach życiowych kolejnych pokoleń, o współwyznawcach, o codzienności i pielęgnowaniu wiary. Książka o bezkompromisowym zawierzeniu Bogu, zawierzeniu Jego przewodnictwu i opiece. To kolejna luterańska opowieść, która poprzez historie prawdziwe, z życia wzięte, pokaże, co w życiu ważne i najcenniejsze.

Aneta Sokół

 

Lidia Czyż, Tato!, Wydawnictwo Warto, Dzięgielów 2017, ss. 199

Dobry dzień ze Słowem Bożym

Możesz inaczej zacząć swój dzień! Zatrzymaj się na chwilę i zaczerpnij oddechu Słowem Bożym i refleksją nad nim. Po edycji, przygotowanych przez Wydawnictwo WARTO, książek „Postylli” (2013) i „Modlitewnika” (2015) pojawiły się liczne głosy, że jest potrzeba przygotowania codziennych impulsów do refleksji nad Słowem Bożym. W biegu piętrzących się obowiązków, myśli, problemów – dobrze jest podnieść swój wzrok w stronę Nieba i bez względu na okoliczności życia dostrzec Boże miłosierdzie, które nie ustaje – każdego poranka objawia się na nowo. „Codziennik kobiet”, pod red. Aleksandry Błahut-Kowalczyk i Katarzyny Rudkowskiej, każdego dnia proponuje rozważanie fragmentu psalmu – to świetna okazją do rozpoczęcia dnia ze Słowem Bożym.

W tworzenie „Codziennika kobiet” zaangażowało się aż 44 kobiet z wyższym wykształceniem teologicznym. Każda z nich jest inna, ale łączy je jedno – miłość do Boga i chęć pracy dla rozpowszechnienia Królestwa Bożego na ziemi. Książkę cechuje różnorodność stylu i bogactwo myśli. Autorki można spotkać w ich pracy codziennej w szkołach, parafiach, na wyższych uczelniach, w domach opieki, biurach, fundacjach… Wszędzie tam, gdzie się znajdują, swoim działaniem i zaangażowaniem świadczą o Jezusie Chrystusie. W kolejne miesiące wprowadzają Czytelniczki obrazy autorstwa diakon Barbary Adamus. Ukazują one wędrówkę człowieka przez życie, ich motywem przewodnim jest dom.

Promocja książki odbyła się 16 czerwca 2017 roku w Cieszynie, podczas Ewangelickich Dni Kościoła uświetniających obchody jubileuszu 500 lat Reformacji.

Książkę znajdziesz w Księgarni „Warto” w Cieszynie oraz w księgarni internetowej www.warto.com.pl.

Wydanie książki wsparli: Konsystorz Kościoła Ewangelicko-Augsburskiego w RP, Diecezja Wrocławska Kościoła Ewangelicko-Augsburskiego w RP, Stowarzyszenie Księży i Katechetów Kościoła Ewangelicko-Augsburskiego w RP, Synodalna Komisja ds. Kobiet, Parafia Ewangelicko-Augsburska w Lesznie.

Joanna Rączkowiak

O miłości dla najmłodszych

„Ludzie rzadko spotykają Elfy. Najczęściej widują je dzieci – i to w snach…”

Pewnego dnia wśród skłóconych zwierzątek zamieszkujących polanę zjawia się Elf Kwiatów, który  opuścił Królestwo Nocy, ponieważ ujrzał słoneczne światło i blask miłości. Wśród swarów i ciągłych wzajemnych pretensji pojawia się ktoś, kto koniecznie chce zrozumieć miłość, a przy okazji poznaje także inne ludzkie uczucia. Niespodziewanie poszukujący miłości Elf staje się dla zwierzątek przykładem okazywania miłości innym – doceniania wartości i wyjątkowości każdego stworzenia. „Każdy ma to, co ma” i może ofiarować innym coś wyjątkowego.

Obecność niezwykłego gościa przemienia całą społeczność polany. Zwierzątka dowiadują się również, dlaczego nielubiany przez nie człowiek jest tak szczególną istotą. Niestety, Elf musi się także zmierzyć z tym, skąd pochodzi i stawić czoła siłom ciemności, które chcą go odzyskać. Jednak on także został już przemieniony.

„W świetle słońca chcemy żyć, szczęśliwymi chcemy być, a gdy przyjdą ciemne dni, to świeć ty! Światło w sobie masz, światło w sobie masz – nie gaś go!” (fragment piosenki finałowej).

Słuchowisko „Zwierzątka z polany” w reż. Jerzego Latosa, zostało zrealizowane przez Teatr Dobrego Serca na podstawie autorskiego spektaklu pod tym samym tytułem. Budząc wiele emocji, w sposób prosty, radosny i przyjazny uczy dzieci życiowej mądrości, przekazując im wartościowe wzorce relacji i pozytywnych postaw.

To ósme słuchowisko tego warszawskiego teatru, które powstało we współpracy z Wydawnictwem Warto, a już na wiosnę zaplanowano kolejne, na podstawie najnowszego, premierowego spektaklu „Emanuel”. Ponadto zrealizowano dotąd wspólnie 4 audiobooki. Wszystkie produkcje przeznaczone są dla dzieci wieku od lat 4.

Płyty dostępne są w firmowej księgarni „Warto” w Cieszynie oraz na www.warto.com.pl.

 

 

 

 

 

 

 

 


www.goleszow.pl
www.lodz.luteranie.pl

Nowości

We współpracy z Wydawnictwem Naukowym Chrześcijańskiej Akademii Toelogicznej, Wydawnictwo Warto przygotowało książkę Jerzego Sojki, doktora nauk teologicznych i adiunkta w Katedrze Teologii Systematycznej w Chrześcijańskiej Akademii Teologicznej w Warszawie, pt. „Widzialne Słowo. Sakramenty w luterańskiej Księdze zgody”. W książce tej autor przedstawia nauczanie o tym widzialnym Słowie zawarte w normatywnych dla luteranizmu wyznaniach wiary – księgach wyznaniowych. Ukazuje ono jak z ogólnych rozważań sakramentologicznych i szczegółowych wypowiedzi dotyczących dwóch zachowanych przez wittenberską Reformację sakramentów – Chrztu i Wieczerzy Pańskiej – wyłania się kluczowe przesłanie, a więc koncentracja na zbawczych pożytkach sakramentów jako środkach łaski, przez które człowiekowi ofiarowane jest zbawienie sola gratia, sola fide, uzyskane propter Christum.

„Oto idą dni”, to nowy zbiór kazań ks. prof. Manfreda Uglorza, tzw. postylla, który oparty jest na tekstach biblijnych III rzędu czytań liturgicznych, czyli tych, które obecnie są podstawą do kazań w całym kościele luterańskim w Polsce. Autor jest profesorem nauk teologicznych i biblistą. Fragment pochodzący z tej książki jest jej najlepszym poleceniem: „Chrystus musi być w centrum kazania. Chociaż kazanie skierowane jest do człowieka, to jednak nie może być ono antropocentryczne. Antropocentryzm w kazaniu jest zdradą Chrystusa, pogwałceniem nie tylko reformacyjnej zasady: „jedynie Chrystus”, ale również zlekceważeniem reformacyjnych zasad interpretacji Pisma Świętego”.

„Od konfliktu do komunii”, czyli RAPORT LUTERAŃSKO-RZYMSKOKATOLICKIEJ KOMISJI DIALOGU DS. JEDNOŚCI, to pozycja, którą warto przeczytać i o której warto dyskutować. Rozwija ona podstawę dla ekumenicznego upamiętnienia Reformacji, innego od dotychczasowych jubileuszy. Luterańsko-Rzymskokatolicka Komisja ds. Jedności zaprasza wszystkich chrześcijan, aby zapoznali się z tym raportem bez uprzedzeń, ale i krytycznie, oraz by razem udali się w drogę ku pełnej, widzialnej jedności Kościoła. To drugie wydanie tego dokumentu, poprawione i uzupełnione o liturgiczny porządek wspólnej modlitwy. Słowo wprowadzające do książki napisali: Biskup Kościoła Ewangelicko-Augsburskiego w Polsce, ks. Jerzy Samiec oraz Prymas Polski, ks. Wojciech Polak.

„Powołane” to książka, która ukazała się 1 marca. Przedstawia młode dziewczyny, które poświęcają swoje życie, kobiety, które z miłości do Chrystusa podejmują pracę na rzecz innych i ewangelickie diakonisy, których zapłatą jest to, że mogą służyć. Znajdziemy w niej świadectwa sióstr diakonis, które opisują swoje osobiste powołanie do służby w Kościele i codzienne życie, a także poznamy ich historie, zmagania, radości i smutki w realizowaniu powołania – niesienia pomocy innym poprzez wiarę czynną w miłości i zaufanie Chrystusowi.

Więcej szczegółów na www.warto.com.pl

Nowy Luter

500 lat temu rozpoczął się proces, który zmienił oblicze chrześcijańskiej Europy. Doktor Kościoła, profesor uniwersytetu w Wittenberdze, augustianin Marcin Luter zaproponował do dyskusji 95 tez dotyczących udzielania odpustów w Kościele katolickim. Zgodnie z uniwersyteckim zwyczajem, ogłosił je publicznie, przybijając dokument na drzwiach katedry. Ten gest, reakcja Kościoła, a także determinacja ks. Marcina, by – niezależnie od planów i celów Watykanu – głosić naukę o zbawieniu w oparciu jedynie o autorytet Pisma Świętego, pociągnęły za sobą konsekwencje, których skutki do dziś odczuwamy w Europie i na świecie.

Z okazji jubileuszu 500 lat Reformacji, wydawnictwo luterańskie Warto wznowiło polskie wydanie filmu „Luter” z 2003 roku, który – podobnie jak sama historia – wywołał wiele kontrowersji. Pytania, które stawia on widzom, sięgają głęboko i nie pozostawiają nikogo obojętnym. Doskonała obsada (m. in. Joseph Fiennes, sir Peter Ustinov, Alfred Molina), wartka akcja i fascynująca historia, która wydarzyła się naprawdę i wciąż wpływa na losy wielu ludzi – to kolejne powody, dla których warto obejrzeć ten film, niezależnie od własnych poglądów, przekonań i wyznania.

Kościół Ewangelicko-Augsburski w Polsce zawarł umowę licencyjną z dystrybutorem filmu „Luter”, co pozwala na organizację bezpłatnych pokazów. Więcej informacji TUTAJ

Film jest dostępny w sprzedaży w księgarni „Warto”

Pozostała tylko nadzieja

„Życie pisze najciekawsze scenariusze”, a czasem – naj-smutniejsze. Przekonamy się o tym czytając kolejną powieść Lidii Czyż. Trzecia już z kolei książka z gatunku powieści obyczajowych luterańskiej pisarki z Wisły , to opowieść zdawałoby się nieprawdopodobna, a jednak podobnie jak poprzednie, oparta na autentycznej historii, opisująca losy młodej kobiety, która jak możemy się domyślać, zaufała autorce na tyle, aby powierzyć jej historię swego życia. Pozostała tylko nadzieja to opowieść o dojrzewającej na kartach książki małej dziewczynce, nastolatce, wreszcie wkraczającej w sposób tragiczny w świat dorosłości młodej kobiecie, z czasem – matce i żonie. Ale to także opowieść o poszukiwaniu miłości, zrozumienia i akceptacji, a w wypadku bohaterki – wartości utraconych bezpowrotnie wraz z rozpadem bezpiecznego, stabilnego domu rodzinnego. To także opowieść o tęsknocie za miłością bezwarunkową, o przebaczaniu doznanych krzywd, a nade wszystko o odnalezieniu wiary, która okazać się może skarbem najtrwalszym na dalsze lata życia. I to również spojrzenie na rzeczywistość sprzed 1989 roku poprzez pryzmat losów jednej rodziny wtopionej w przeszłość ostatnich dziesięcioleci, coraz bardziej trudną do wyobrażenia, niemniej zapisaną w niejednej biografii czy rodzinnej historii. To także opowieść o specyfice obyczajowej i kulturowej krajów sąsiednich oraz niebezpieczeństwach i zagrożeniach czyhających na ludzi młodych bez względu na kraj i narodowość bohaterów.

Poznajemy na kartach książki szczęśliwą rodzinę. Polski muzyk odnoszący wraz ze swoim zespołem sukcesy w latach 80. wpatrzony był w swoją piękną żonę – Czeszkę z Brna, poznaną w trakcie jednego z koncertowych wyjazdów do Czechosłowacji. Bezgraniczną ojcowską miłością otaczał ukochaną córkę Nadię, dla której był prawdziwym i jedynym bohaterem, obdarowywał jedynaczkę prezentami, czytał wieczorami bajki i był całym jej światem. Były wspólne rodzinne podróże, szczęśliwe chwile w niewielkim warszawskim mieszkaniu, wyjazdy do czeskich dziadków i radosne dzieciństwo. Czy ta, zdawałoby się, szczęśliwa rodzina nie wytrzymała próby czasu? Czy zniszczyły ją trudne polskie realia lat 80.? Czy mama Nadii czuła się zbyt obco w kraju swego męża? Czy winne były trasy koncertowe zarabiającego w ten sposób na życie artysty muzyka? W pamięci małej dziewczynki pozostało wspomnienie nagłego wyjazdu do Brna do dziadków, właściwie – ucieczki w przededniu ogłoszenia stanu wojennego. Dziecięca wyobraźnia Nadii zapewne na swój sposób tłumaczyła następujące szybko po sobie zdarzenia, kłótnie, decyzje. Nawet miłość i troska dziadków nie potrafiły przysłonić dramatu, jakim było dla pięcioletniego dziecka ostateczne pożegnanie z ukochanym tatą – przed jego wyjazdem do Ameryki i zarazem zniknięciem z życia córki na całe 25 lat. „Choć mój umysł nie był w stanie do końca ogarnąć tego, co się działo” – czytamy – „czułam, że właśnie w tym momencie runął cały mój świat.”

Tytułowa nadzieja, która wyznaczyła całe dalsze dzieciństwo i późniejsze lata dorosłe bohaterki, to właśnie nadzieja na odnalezienie ojca. Pisane w pierwszej osobie wspomnienia z lat szkolnych, licealnych i dorosłych, pełne są ufności w to podjęte w dzieciństwie postanowienie, czasem pełne wiary, że oto nagle zjawi się ukochany ojciec i zabierze swoją jedynaczkę do jakiejś szczęśliwej, pięknej krainy. Ojciec pozostał przecież w pamięci Nadii jej bohaterem, trwał w tej pamięci jako obrońca i wybawiciel. Ale utrata ojca nie była jedynym dramatem, który spotkał Nadię; jej dalsze losy były jeszcze bardziej tragiczne, a czytelnikowi wydać się mogą nieprawdopodobne i wręcz wymyślone w nagromadzeniu piętrzących się smutnych wydarzeń. W domu ojczyma, przy aprobacie matki, także zwolenniczki surowego wychowania, partyjnej działaczki cieszącej się poważaniem w mieście, Nadia doznaje wielu upokorzeń, jest karana za wszystko, maltretowana, poniżana. „Miałam być doskonałą córeczką” – wspomina – „Ideałem, wzorem, „naj”, numerem jeden, prymuską we wszystkim. By to osiągnąć nie wychowywali mnie, ale tresowali jak zwierzę za pomocą kar fizycznych. Ojczym bił mnie pasem i rózgą po wszystkich częściach ciała (…) Stale próbowałam sprostać wymaganiom i bezustannie ponosiłam porażki. Nie miałam jeszcze pojęcia, że wyznaczone przez nich cele były nierealistyczne i nieosiągalne”.

Poznając wizerunek patologicznej, chociaż niby „porządnej” rodziny, możemy zastanawiać się, dlaczego nikt nie był w stanie pomóc tak traktowanemu dziecku, szkoła, sąsiedzi, znajomi? Poznajemy podejmowane przez bohaterkę próby ulżenia swemu losowi – próbę otrucia ojczyma, własne próby samobójcze, skargę na rodziców wniesioną w komisariacie. Dodajmy, że ze wspomnień Nadii wyłania się jednocześnie diagnoza ówczesnej obyczajowości, społecznej zmowy milczenia, poszanowania dla okrucieństwa za zamkniętymi drzwiami. To funkcjonariusze policji radzili dziewczynie, aby wytrwała do osiemnastych urodzin, gdyż pełnoletniość uwolni ją „urzędowo” od patologicznej rodziny, uchroni także przed wcześniejszym ewentualnym pójściem do domu dziecka, gdzie – potwierdzali – jest jeszcze gorzej. W tych trudnych chwilach, znaczonych strachem przed kolejnymi upokorzeniami, towarzyszyła bohaterce pewność, że gdyby ojciec o tym wszystkim, co się z nią dzieje, wiedział, na pewno „wyrwałby ją z tego koszmaru”, na pewno „zemściłby się za wszystkie moje krzywdy”.

Czy 18. urodziny zmieniły los Nadii? Takiego biegu zdarzeń zapewne oczekiwaliby czytelnicy. Wprawdzie pełnoletnia bohaterka ucieka z domu, opuszcza Czechy, marzy o samodzielnym, barwnym życiu w jednym z pięknych włoskich miast, jednak okazuje się to nie w pełni realne. We Włoszech na młode dziewczęta przybyłe z jednego z postsocjalistycznych krajów czekało wiele niebezpieczeństw, a poszukiwania uczciwej pracy często kończyły się tragicznie, wkraczaniem na drogę prostytucji, uzależnieniem od narkotyków, ubezwłasnowolnieniem przez właścicieli domów publicznych, nocnych lokali, klubów. Czy Nadia zabrnęła tak daleko? Czy dała się zwieść przystojnemu Włochowi, którego jedynym celem było wykorzystanie pięknej Czeszki? Czy znalazł się w końcu ktoś, komu mogła zaufać? Czy zachowała w sobie dalsze pokłady nadziei na lepsze życie, i czy dalej pielęgnowała nadzieję na spotkanie z ojcem?

Wydaje się, że swoimi wspomnieniami główna bohaterka mogłaby obdzielić kilka osób, a jej życie obfitujące w tyle nieszczęść w końcu się odmieni. Jako piękna dziewczyna ociera się o świat mody, zostaje wziętą modelką, uczestniczy w sesjach zdjęciowych i pokazach mody. I z takim bagażem życiowym zostaje matką. Ostatecznie w Brnie urodził się pierwszy syn Nadii, a własne macierzyństwo zbliżyło ją ponownie z porzuconym domem, zbliżyło z matką, która dopiero wnuki zacznie otaczać troską i czułością. Czy córka polskiego muzyka zostanie szczęśliwą mężatką cieszącą się swoim rodzinnym włoskim szczęściem? Czy spotka na swojej drodze prawdziwą miłość? Czy ostatecznie jej serce zdobędzie Czech czy Włoch? Zagłębiając się w lekturę książki poznamy dalsze losy Nadii – szczerą aż do bólu relację z własnego życia, opowieść matki, żony, kobiety samotnej, kobiety zakochanej, kobiety śmiertelnie chorej, ale także wciąż córeczki swego ojca, która wciąż marzy: „Nie było w moim życiu dnia, w którym bym nie marzyła, by wziął mnie znowu na kolana. „Czy to możliwe, żeby mógł mnie przytulić choć jeden raz?””

Pomimo usilnych starań matki by córka zapomniała o ojcu, by wymazała go ze swojej pamięci, by uwierzyła w porzucenie albo jego śmierć, dziecięca miłość przetrwała wraz z jedynym zdjęciem z lat szczęśliwej przeszłości, zachowanym w małym pudełku ze skarbami z dzieciństwa. Nadia odnajdzie ukochanego ojca na drugiej półkuli, odmienionego, już nie muzyka artystę, ale kogoś znacznie dojrzalszego, kogoś kto przez wszystkie lata pielęgnował w swym sercu pamięć o córce. Dlaczego nie próbował odnaleźć swojej jedynaczki, tym bardziej, że po upadku socjalizmu w Europie nie było to zapewne tak trudne? W końcowej części wspomnień poznamy odpowiedzi, tajemnice rodzinne sprzed lat zostaną odkryte do końca, „do bólu”, by jeden wielki dramat małej dziewczynki skrzywdzonej przez los i najbliższych stał się jeszcze większy, jeszcze bardziej poruszający, wzbogacając jednocześnie naszą wiedzę o życiu, o ludzkich lękach, wytrzymałości i sile przebaczenia. Nie tyko łzy wzruszenia i szczęścia towarzyszyły spotkaniu ojca z córką, nie tylko wzajemne rozpoznawanie się po długich dwudziestu pięciu latach rozłąki, ale także za sprawą tego cudownego odnalezienia się nastąpiło oczyszczenie rodzinnych relacji, dopełnienie losu młodej kobiety, a nade wszystko – odnalezienie czegoś, o istnieniu czego Nadia świadomie nie miała pojęcia. Czyż mogła przypuszczać, że na drugiej półkuli spotka nie tylko swego ojca, ale znajdzie także wiarę w Boga? Czy mogła sądzić, że wracając do rodzinnej zlaicyzowanej czeskiej rzeczywistości powróci jako osoba odmieniona, przekonana o Bożej miłości bezwarunkowej, która dopiero nada prawdziwą wartość jej życiu i czekającej ją przeszłości?

Poznawanie historii innych ludzi, w jakiejkolwiek formie opisanych czy przedstawionych, zawsze nas wzbogaca, prowokuje do przemyśleń, może także inspiruje, zastanawia, niesie refleksje nad rzeczywistością. Poza wzruszeniem, które zapewne udzieli się niejednemu czytelnikowi podczas lektury przedstawionej powieści, pozostanie także zaduma nad losem bohaterki, nad wymiarem rodzinnej tragedii i trwałością zaszczepionej w dzieciństwie miłości rodzicielskiej, której nie były w stanie pokonać żadne upokorzenia ani przeciwności losu. To z jednej strony obraz rodziny, w jakiej nikt nie chciałby żyć, z drugiej – miłość dziecka, jaką każdy rodzic zapewne chciałby być obdarzony, to także obraz ojca, którego wiara udzieliła się ukochanej jedynaczce. Najnowsza książka Lidii Czyż jest powieścią godną polecenia zarówno czytelnikom młodym, nastoletnim, jak też wszystkim innym, starszym i dojrzałym. W najgłębszej warstwie to książka o wierze, o sile wiary, która potrafi odbudować rodzinę i uratować małą dziewczynkę szukającą miłości i prawdy.

Aneta Sokół

 

Lidia Czyż, Pozostała tylko nadzieja, Wydawnictwo Warto, Dzięgielów 2016, ss. 344.

 

Wiedza o luteranizmie

W Jubileuszowym Roku Reformacji 2017, obfitującym w okazjonalno-rocznicowe publikacje, warto zwrócić uwagę na wydany w 2017 roku „Luterański katechizm dla dorosłych” (Wydawnictwo Warto, Dzięgielów, 2017, ss. 243). To niewielka książeczka opracowana przez duchownych i teologów w formie uporządkowanego wykładu podstawowych wiadomości dotyczących luteranizmu, zasad teologicznych określających wyznanie, tradycji duchowych czy liturgicznych kształtowanych na potrzeby konfesji w ciągu wieków, po współczesny wizerunek Kościoła Ewangelicko-Augsburskiego w Polsce przybliżony w wymiarze funkcjonowania parafialnego, ekumenicznego oraz innych form aktywności podejmowanych przez diasporę.

Książka składa się z 12 rozdziałów – od historycznego wprowadzenia w problematykę Reformacji, poprzez duchowość ewangelicką, Kościół, życie religijne, problematykę etyczną, po rozdziały poświęcone parafii, religijnemu wychowaniu dzieci oraz działalności charytatywnej czy misyjnej Kościoła. Znawcy poszczególnych zagadnień: Łukasz Barański, Jerzy Sojka, Marek Uglorz, Grzegorz Giemza, Adam Malina, Marcin Hintz, Marcin Rayss, Adrian Korczago i Wojciech Froehlich, w sposób przejrzysty prezentują luterańską naukę i konfesyjne dziedzictwo stanowiące o tożsamości wspólnoty w perspektywie zachowanych tradycji i wyzwań stawianych współcześnie Kościołom.

W pierwszym, wstępnym rozdziale dr Łukasz Barański przedstawia zarys reformacyjnych wydarzeń, zwracając uwagę na zjawiska, które torowały drogę Lutrowi, w tym lokalne tradycje obrony Kościoła na terenie państwa niemieckiego, co przełożyło się z czasem na poparcie udzielone Reformatorowi przez władców księstw i niemieckich elektorów, zjednoczenie obozu protestanckiego i utworzenie zrębów nowego Kościoła, który zerwał z niepodzielną dotychczas władzą papieży. Poznajemy pokrótce, jak kształtowały się poglądy Marcina Lutra, który przybijając w 1517 roku swoje tezy na drzwiach świątyni „wcale nie myślał o szeroko zakrojonej reformie Kościoła.” Augustiański zakonnik z Wittenbergi chciał jedynie zwrócić uwagę na nadużycia związane ze sprzedażą odpustów, nawołując raczej do pokuty wewnętrznej i szczerej skruchy za popełniane przewinienia. Autor pokrótce przypomina, jak zrodziła się Lutrowa koncepcja usprawiedliwienia z wiary, co w konsekwencji zaowocowało podważeniem zasadności średniowiecznych praktyk i programem odnowy życia religijnego przedłożonym przez Lutra w pismach do świeckich, duchownych i wiernych. Pokrótce przedstawione zostały wydarzenia decydujące o ukonstytuowaniu się nowego Kościoła, udzielającego swoim wiernym – jak zwraca uwagę autor – prawa do samodzielnego budowania własnych relacji z Bogiem opartych na biblijnym Słowie, nauczaniu i sprawowaniu sakramentów.

Drugi rozdział omawia podstawowe zasad wiary uznawane w luteranizmie. Przedstawione zostały cztery luterańskie sola: od Sola scriptura (tylko Pismo) – naczelnej zasady Reformacji ustanawiającej Biblię niepodważalnym autorytetem w sprawach wiary, po solus Christus czy sola gratia per fidem. Dr Jerzy Sojka zaznacza, że wymienione zasady dopełniają się nawzajem, tworząc spójny system prawd towarzyszących wyznawcom po dzień obecny. Teolog podkreślił, że to solus Christus (jedynie Chrystus) jest pierwszą i kluczową zasadą, która wynika z Lutrowego odkrycia, że „Bóg objawia się człowiekowi wyłącznie w Jezusie Chrystusie”, stając się jedynym pośrednikiem pomiędzy człowiekiem a Stwórcą darowującym grzesznikowi zbawienie z łaski (sola gratia) na mocy ofiary Syna. Ale zasady wiary znajdują się również w pismach powstałych na potrzeby Reformacji, w tym w Konfesji augsburskiej przedłożonej cesarzowi w 1530 roku w Augsburgu oraz w kolejnych redagowanych przez protestantów deklaracjach wyznaniowych, tworzących razem kanon pism luterańskich uznawany współcześnie, również przez Kościół Ewangelicko-Augsburski w Polsce. W uzupełnieniu poznajemy wyjaśnienia dotyczące nieuznawanego w luteranizmie kultu świętych oraz stosunku do śmierci i rzeczy ostatecznych.

O ewangelickiej duchowości wypowiada się ks. dr hab. Marek Uglorz podkreślając, że jest to duchowość swoista i charakterystyczna, zwrócona w stronę codzienności, zakorzeniona w świecie i w realizowanym przez człowieka powołaniu, pracy, zawodzie, a zarazem pozbawiona lęku przed Bogiem, gdyż człowiek nie musi już sam zabiegać o zbawienie, które zostało mu darowane z łaski przez wiarę. Ewangelicka duchowość wypływa z wdzięczności skierowanej ku Stwórcy, z „fascynacji Bogiem”, nie wymaga ucieczki od świata i zamknięcia się w klasztorach, a jej wyznacznikami stają się modlitwa i czytanie Biblii. Na czym polega istota modlitwy? Jak kształtowała się luterańska pobożność w ciągu wieków? Jak wygląda ewangelicka duchowość XXI wieku, w czasach sekularyzacji, zaniku sacrum, w czasach nakierowanych na doczesność? Zawarte w Katechizmie… odpowiedzi zachęcają zarazem do refleksji nad istotą wiary, jej współczesnym odczytywaniem i nad indywidualnym jej wymiarem w obrębie konfesji.

Kolejne rozdziały dotyczą Kościoła, liturgii i sakramentów. Postronny czytelnik ma okazję dowiedzieć się, jak ważne w Kościele luterańskim jest zwiastowanie Słowa i udzielanie sakramentów. Te dwa znamiona Kościoła znajdują potwierdzenie w luterańskich nabożeństwach, w wygłaszanych kazaniach opartych na Piśmie oraz udzielaniu dwóch uznanych od czasów Reformacji sakramentów – Chrztu i Wieczerzy Pańskiej. W dalszej kolejności przedstawione zostały różne aspekty funkcjonowania Kościoła, w tym pragmatyka urzędu kościelnego, do którego sprawowania powoływani są ordynowani duchowni – diakoni, prezbiterzy (potocznie – księża) oraz biskupi. Katechizm… przypomina jednocześnie, że w Kościołach luterańskich żywa jest idea powszechnego kapłaństwa wiernych, co przekłada się m.in. na współodpowiedzialność świeckich za Kościół, ich uczestnictwo w strukturach organizacyjnych – od parafialnych po synod Kościoła.

Szczegółowo zaprezentowane zostało życie liturgiczne ewangelików: spowiedź powszechna zachowana w nabożeństwie, komunia udzielana pod dwiema postaciami, rola muzyki i pieśni – ważnych wyznaczników tradycji i duchowości, po wystrój luterańskich kościołów, które są przede wszystkim miejscem głoszenia Słowa Bożego i sprawowania sakramentów, bez zbędnej dekoracyjności, przepychu i ozdób. Ewangelickie życie liturgiczne oparte jest na kanwie roku kościelnego, który wyznacza całoroczny cykl nabożeństw, uczestnictwa w liturgii i budowania lokalnej wspólnotowości wiernych.

Odrębny rozdział „Katechizmu…” dotyczy problematyki etycznej postrzeganej z punktu widzenia konfesyjnej tożsamości. Ks. dr. hab. Marcin Hintz zapoznaje czytelnika z tym, jak kształtowała się etyka ewangelicka od czasów Lutra – etyka zakorzeniona w chrześcijańskiej wolności człowieka, w jego trosce o świat i bliźnich, która zastąpiła średniowieczne dobre uczynki, z czasem – etyka wyrastająca z ewangelickiego etosu pracy, obecnie – etyka odpowiedzialności. Współczesna etyka ewangelicka związana jest z przyjęciem przez człowieka odpowiedzialności nad światem i całym stworzeniem darowanym ludzkości przez Stwórcę; takie jej ujęcie uwzględnia konsekwencje podejmowanych działań, przewiduje skutki podejmowanych decyzji i zaistnienie możliwych scenariuszy zdarzeń. Autor zwraca przy tym uwagę, że we współczesnym świecie ludzie wierzący są stawiani przed wieloma dylematami dotyczącymi m.in. eksperymentów medycznych, problematyki ochrony przyrody, polityki państwa czy praktyk biznesowych, co wymaga zachowań zgodnych z własną etyką i religią. W tej części „Katechizmu…” mamy okazję poznać, jak Kościół ewangelicki w kontekście etyki odpowiedzialności ustosunkowuje się do powyższych i wielu innych zagadnień nurtujących świat[1], ale i wymagających decyzyjności od każdego wierzącego w aspekcie jego własnych relacji z Bogiem i zakorzenionej dzięki wierze miłości do bliźniego. Na kartach publikacji poznajemy zarazem, jak ewangelicy ustosunkowują się do służby wojskowej, do ochrony życia poczętego, do biotechnologii eksperymentalnej czy pomnażania mienia prywatnego. Jest to również przybliżenie wizerunku współczesnego Kościoła luterańskiego w Polsce, jego widoczności publicznej, oficjalnej i poglądowej.

Prezentując czytelnikom różne strony religijnego życia wspólnoty, autorzy poświęcają uwagę luterańskiej parafii, zasadom jej funkcjonowania pod przewodnictwem proboszczów przy współudziale rad parafialnych i wszystkich wiernych, przybliżają wizerunek religijnej edukacji dzieci prowadzonej na płaszczyźnie parafialnej, po przygotowanie konfirmacyjne i inne formy angażowania młodzieży w życie Kościoła. Kolejne rozdziały dotyczą istnienia Kościoła Ewangelicko-Augsburskiego w Polsce w przestrzeni publicznej, medialnej czy ekumenicznej, jego udziału w światowym ruchu ekumenicznym łączącym we wspólnych działaniach Kościoły luterańskie, po funkcjonowanie Ewangelickiego Duszpasterstwa Wojskowego, współczesnych szkół ewangelickich czy obecność ewangelików w programach religijnych.

Odrębne rozdziały przybliżają działania charytatywne prowadzone przez Kościół nakierowane na potrzeby wszystkich potrzebujących bez względu na wyznanie, w tym za pośrednictwem powołanych w 1999 roku struktur instytucjonalnych: Diakonii Polskiej Kościoła Ewangelicko-Augsburskiego, przybliżają działalność Centrum Misji i Ewangelizacji w Dzięgielowie, organizacji nie tylko aktywizującej własne środowisko wyznaniowe, ale podejmującej także inicjatywy na rzecz szerszej społeczności, w tym młodzieży, rodzin czy grup wykluczonych. Kończy „Katechizm…” rys historyczny „Kościół ewangelicki w dziejach Polski”, przypominający o XVI-wiecznej recepcji reformacyjnych haseł na ziemiach polskich, odsłaniający pokrótce dalsze karty z dziejów ewangelicyzmu: czasy kontrreformacji, XIX-wiecznego odrodzenia konfesji, po ukonstytuowanie się Kościoła Ewangelicko-Augsburskiego w powojennej, niełatwej rzeczywistości. Zapewne dla wszystkich zainteresowanych może to być cennym uzupełnieniem zaprezentowanego w jedenastu rozdziałach wizerunku luteranizmu, luterańskich tradycji, wyznaniowej tożsamości, po wiele form aktywności podjętych przez Kościół w ostatnich dziesięcioleciach w obliczu zmian ustrojowych, które wyznaczyły nowy rozdział w funkcjonowaniu Kościołów i związków wyznaniowych w Polsce, wraz z ich otwarciem ekumenicznym, misyjnym czy publicznym.

Wydany przez Wydawnictwo Warto „Katechizm…” może stanowić cenne ugruntowanie wiedzy na temat własnej konfesji, może także stanowić wstęp do głębszego zainteresowania się przedstawionymi zagadnieniami, może być również przydatny dla wszystkich, którzy chcieliby poznać luteran, ich tradycje wyznaniowe, zasady wiary, duchowość, po współczesną aktywność luterańskiej diaspory. Jest to publikacja uzupełniona ilustracjami, przejrzyście prezentująca poszczególne rozdziały, książeczka niewielkich rozmiarów, którą można zabrać w podróż, do szkoły lub przekazać do lektury innym. „Katechizm…” wydany został pod redakcją Bożeny Giemzy i Marcina Hintza i stanowi pokrótce ujętą summę wiedzy z zakresu luteranizmu, przygotowaną przez zespół autorów w sposób przystępny, a zarazem dogłębny, z uwzględnieniem własnych wyznaniowych tradycji, ich współczesnej recepcji i obecnego ich trwania w Kościele

Książka dostępna jest w księgarni „Warto” w Cieszynie i w księgarni internetowej Wydawnictwa Warto.

 

Aneta M. Sokół – dr nauk humanistycznych, starszy kustosz w Bibliotece Śląskiej w Katowicach, autorka publikacji dotyczących współczesnego piśmiennictwa luterańskiego, w tym opracowania monograficznego „Polska książka ewangelicka po 1989 roku” (Katowice 2016). Publikuje artykuły w czasopismach ewangelickich, w tym na łamach kwartalnika diecezjalnego „Ewangelik” oraz na portalu PTE www.ptew.org.pl. Członek Polskiego Towarzystwa Ewangelickiego w Katowicach.

 

[1] Autor wymienia oficjalne opublikowane dokumenty prezentujące stanowisko Kościoła w wielu dyskutowanych publicznie sprawach, m.in. „Oświadczenie Kościoła Ewangelicko-Augsburskiego w Sprawie Ochrony Życia” z 1991 roku.

 

Swój i obcy

Wolność wędrowania człowieka z miejsca na miejsce przynależy do jego podstawowych praw osobowych.
Zygfryd Glaeser

Kryzys migracyjny czy kryzys Europy?

Czy migracja na masową skalę jest czymś nowym w Europie i na świecie?
Czy przeżywamy kryzys migracyjny czy kryzys Europy?
Kto jest uchodźcą, migrantem, a kto już nim nie jest?
Jak postrzegamy potencjał i zagrożenia wynikające ze zmian społecznych?
Od czego uzależniamy i na czym opieramy swoje opinie na ten temat?
Jak na nową sytuację demograficzno-kulturową reagują poszczególne Kościoły?
Jak wygląda niemiecka „kultura powitania”, jak kultura polskiej gościnności, jaki jest biblijny model relacji z „obcymi”?
Jakimi metodami państwa, Kościoły i międzynarodowe organizacje rozwiązują problemy wynikające ze stale zmieniającej się struktury społeczeństw europejskich?
Jak przebiega i od czego może zależeć proces adaptacyjny w nowej „ojczyźnie”?
Jak konfrontacja z „obcością” wpływa na kształtowanie własnej tożsamości?
Do czego motywuje europejskich chrześcijan współczesne zróżnicowanie kulturowe i religijne Europy i jakie mogą być tego skutki?

Polska Rada Ekumeniczna prezentuje materiały pokonferencyjne w języku polskim, niemieckim  i rosyjskim. Wprowadzają one czytelnika w obszar wielu ważnych pytań, ale także konkretnych doświadczeń społeczeństw zmagających się z sytuacją przemian demograficznych, społecznych, kulturowych i religijnych w Europie XXI wieku. Publikacja przedstawia szerokie spojrzenie na wielość skomplikowanych czynników związanych z tym, jak te procesy postrzegamy i rozumiemy, a w konsekwencji – jak je przyjmujemy i jak sobie z nimi radzimy. Jako obywatele, członkowie Kościołów i jako całe społeczeństwa podejmujące odpowiedzialność za kształtowanie demokratycznej rzeczywistości we własnym kraju i w Europie, dzięki wymianie doświadczeń na płaszczyźnie narodowej i konfesyjnej możemy wspierać się wzajemnie oraz wypracowywać własne lub wspólne rozwiązania. Jednak jako chrześcijanie możemy postrzegać sprawy o wiele głębiej. Czy „Gość w dom” znaczy dla nas jeszcze „Bóg w dom”?

Swój i obcy w kontekście współczesnego kryzysu migracyjnego. Doświadczenia i zadania Kościołów i społeczeństwa, red. naukowa ks. prof. zw. dr hab. Zygfryd Glaeser, ks. dr Grzegorz Giemza, Wydawnictwo Warto, Warszawa 2017.

 

Kościoły Ewangelickie w Europie

Wolność wędrowania człowieka z miejsca na miejsce przynależy do jego podstawowych praw osobowych.
Zygfryd Glaeser

Kryzys migracyjny czy kryzys Europy?

Czy migracja na masową skalę jest czymś nowym w Europie i na świecie?
Czy przeżywamy kryzys migracyjny czy kryzys Europy?
Kto jest uchodźcą, migrantem, a kto już nim nie jest?
Jak postrzegamy potencjał i zagrożenia wynikające ze zmian społecznych?
Od czego uzależniamy i na czym opieramy swoje opinie na ten temat?
Jak na nową sytuację demograficzno-kulturową reagują poszczególne Kościoły?
Jak wygląda niemiecka „kultura powitania”, jak kultura polskiej gościnności, jaki jest biblijny model relacji z „obcymi”?
Jakimi metodami państwa, Kościoły i międzynarodowe organizacje rozwiązują problemy wynikające ze stale zmieniającej się struktury społeczeństw europejskich?
Jak przebiega i od czego może zależeć proces adaptacyjny w nowej „ojczyźnie”?
Jak konfrontacja z „obcością” wpływa na kształtowanie własnej tożsamości?
Do czego motywuje europejskich chrześcijan współczesne zróżnicowanie kulturowe i religijne Europy i jakie mogą być tego skutki?

Polska Rada Ekumeniczna prezentuje materiały pokonferencyjne w języku polskim, niemieckim  i rosyjskim. Wprowadzają one czytelnika w obszar wielu ważnych pytań, ale także konkretnych doświadczeń społeczeństw zmagających się z sytuacją przemian demograficznych, społecznych, kulturowych i religijnych w Europie XXI wieku. Publikacja przedstawia szerokie spojrzenie na wielość skomplikowanych czynników związanych z tym, jak te procesy postrzegamy i rozumiemy, a w konsekwencji – jak je przyjmujemy i jak sobie z nimi radzimy. Jako obywatele, członkowie Kościołów i jako całe społeczeństwa podejmujące odpowiedzialność za kształtowanie demokratycznej rzeczywistości we własnym kraju i w Europie, dzięki wymianie doświadczeń na płaszczyźnie narodowej i konfesyjnej możemy wspierać się wzajemnie oraz wypracowywać własne lub wspólne rozwiązania. Jednak jako chrześcijanie możemy postrzegać sprawy o wiele głębiej. Czy „Gość w dom” znaczy dla nas jeszcze „Bóg w dom”?

Swój i obcy w kontekście współczesnego kryzysu migracyjnego. Doświadczenia i zadania Kościołów i społeczeństwa, red. naukowa ks. prof. zw. dr hab. Zygfryd Glaeser, ks. dr Grzegorz Giemza, Wydawnictwo Warto, Warszawa 2017.

Ziarno w życiu kobiet

Na rynku wydawniczym ukazała się szczególna publikacja pt. „Powołane”. To książka o młodych dziewczynach, które poświęcają swoje życie, o kobietach, które z miłości do Chrystusa podejmują pracę na rzecz innych, i o ewangelickich diakonisach, których zapłatą jest to, że mogą służyć.

We wstępie książki ks. Marek Londzin, duszpasterz diakonatu, napisał: „W książce Powołane sięgamy do chwil, gdy Bóg w ukryciu zasiewał swoje ziarno w życiu różnych kobiet. (…) Poznasz ich historie, zmagania, radości i smutki w realizowaniu swojego powołania – niesienia pomocy innym poprzez wiarę czynną w miłości i zaufanie Chrystusowi”.

Dzięki tej książce możemy poznać wszystkie siostry należące do Diakonatu Żeńskiego „Eben-Ezer” w Dzięgielowie po wojnie, a więc te z okresu przedwojennego, które powróciły do Diakonatu, gdy został reaktywowany lub przeszły z innych diakonatów, a także te, które wstąpiły do Diakonatu po wojnie oraz przyłączyły się do niego po scaleniu diakonatów szczątkowych. Mowa tu o Diakonacie „Ostoja Pokoju” w Miechowicach i warszawskiej „Tabicie”.

To pierwsza tego typu publikacja, w której znajdują się życiorysy, świadectwa i historie służby ewangelickich sióstr diakonis, a wszystko to opatrzone pięknymi zdjęciami od 1926 roku do współczesności.

Życzymy dobrej lektury i odkrywania Bożego powołania!
Zespół Wydawnictwa Warto

Książka do nabycia na www.warto.com.pl

Nasi partnerzy