Śniadanie nad jeziorem

Wiosna, czas pomiędzy Paschą a Świętem Pięćdziesiątnicy. Znad Jeziora Genezaret wieje ciepły wiatr, dokoła zielenieją  łagodne  wzgórza, na łąkach rozkwitają  polne kwiaty. Zmartwychwstały ukazał się swoim uczniom dwukrotnie w Jerozolimie a później, gdzieś na przestrzeni czterdziestu dni, które dzieliły zmartwychwstanie od wniebowstąpienia, Jezus ukazał się swoim apostołom jeszcze raz, ale już nie w Judei, tylko w Galilei.

A kiedy już było rano, stanął Jezus na brzegu; ale uczniowie nie wiedzieli, że to był Jezus (J 21,4).

Zmartwychwstały stanął na brzegu, a uczniowie znajdowali się jeszcze w łodzi, na jeziorze. Nie rozpoznali Go z oddali. Jezus zawołał  do nich: „Macie co do zjedzenia?”  Zwrócił się do nich z miłością: „Dzieci”! Jezus wie, że są zmęczeni i głodni.

Uczniowie odkrzykują krótko: „Nie, nic nie mamy”.

Jezus kocha swoich uczniów. Nie chce, żeby zamartwiali  się  dłużej. Woła:

Zapuśćcie sieć po prawej stronie łodzi, a znajdziecie. Zapuścili więc i nie mogli już jej wyciągnąć z powodu mnóstwa ryb (J 21,6).

Jezus chce, żeby życie Jego uczniów było życiem szczęśliwym, życiem „obfitującym”. Bez Chrystusa apostołowie są bezradni. Gdy  Pan jest z nimi, i gdy słuchają Jego poleceń i według nich postępują, są szczęśliwi.

Tak samo jest dzisiaj. Jakość życia każdego chrześcijanina zależy  od tego, czy jest  blisko Jezusa.

Wtedy ów uczeń, którego Jezus miłował, rzekł Piotrowi: Pan jest (J 21,7).

Jan od razu rozpoznał Jezusa, gdy zobaczył sieć pełną ryb. Patrzył oczami duszy,  widział i czuł więcej, niż pozostali. Piotr nie ma takiego duchowego poznania, jak Jan, ale ma wielkie pragnienie, by przebywać blisko Jezusa. Rzuca się w morze, żeby jak najszybciej dotrzeć do brzegu. To wspaniała cecha Piotra. Kocha Jezusa i pragnie być blisko Niego. Piotr i Jan uzupełniają się, podobnie jak wtedy, gdy dotarli do pustego grobu. Jesteśmy różni, ale możemy się nawzajem uzupełniać, wspierać.

A gdy wyszli na ląd, ujrzeli rozniecone ognisko i rybę położoną na nim, i chleb. Rzekł im Jezus: Przynieście kilka ryb, które teraz złowiliście. Poszedł Szymon Piotr i wyciągnął sieć na ląd, pełną wielkich ryb, których było sto pięćdziesiąt trzy; a chociaż ich tyle było, nie podarła się sieć (J 21,9-11).

Jest  to ostatni  cud Jezusa, opisany w Nowym Testamencie.

Pamiętamy, że podczas pierwszego cudu, dokonanego przez Jezusa w Kanie, tutaj, w Galilei, polecił On nalać wody do stągwi a potem zamienił ją w wino. Teraz polecił uczniom zarzucić sieć i wyciągnąć połów. Jezus chce, byśmy byli współuczestnikami cudów, których dokonuje. Bóg nie chce, byśmy byli bezczynni, bierni, chce pomnożyć to co posiadamy, zwielokrotnić efekty naszego działania.

Jezus  przygotował już pokarm dla swoich uczniów. Gdy przybili do brzegu i zeszli na ląd, ujrzeli żarzące się węgle, a na nich ułożoną rybę i chleb. Ale Jezus poprosił, by przynieśli  jeszcze coś z ryb, które teraz złowili. Jezus pobudza nas do działania, pragnie, byśmy z Nim współpracowali.

Rzekł im Jezus: Pójdźcie i spożywajcie (…) zbliżył się, wziął chleb i dał im, podobnie i rybę (J 21,12-13).

Jezus pytał uczniów czy nie mają czegoś do jedzenia nie dlatego, że był głodny. Pytał w trosce o nich. On sam, zmartwychwstały Pan, nie jest już uzależniony od fizycznego pokarmu. Pragnie nasycić swoich  uczniów. Powoła ich  do niesienia  wieści o zbawieniu całemu światu, ale wie, że ta mała grupka uczniów, to zwykli, niedoskonali ludzie, że w ich sercach ciągle jest  strach, niepewność. Zmartwychwstały siada więc z nimi na brzegu jeziora, podaje im rybę, chleb, i zachęca: „posilcie się”.

Dzisiaj zmartwychwstały Pan również jest wśród nas obecny, poprzez Swego Ducha, poprzez Swoje Słowo. Duch Chrystusowy daje nam siły do  pokonywania własnych słabości i uczy nas zaufania Bogu Ojcu. Wzmacnia naszą wiarę poprzez Słowo Chrystusowe, karmi nas nim. Daje nam pewność, że Bóg nas kocha, że pragnie przebywać z nami i prowadzić nas każdego dnia.

 

 

Nasi partnerzy