Wrzesień rodzi jesień, październik jest jak piernik

Niemen śpiewał Tuwima „Mimozami jesień się zaczyna…”

Kto dziś wie, co to mimozy? Albo co to paździerze?

Czy ktoś ma dziś czas, żeby podziwiać kwitnące wrzosowiska?

Pięknie, że jesień przychodzi wśród wrzosów, we wrześniu, a nie w jakiś september.

Dobrze, że dojrzewa wśród paździerzy, w październiku, a nie jakiegoś aktjabria.

Późny wrzesień przywołuje jesień. Październik jest brązowy jak piernik.

Kolory, zapachy, aromaty smakujemy patrząc, oddychając.

Nie zapomnijmy podziękować Artyście, z którego palety to wszystko.

Wszystko to z Jego umysłu i serca. Tworzy to dla nas, bo nas kocha.

To jeden z przejawów Jego miłości. Ale też i mądrości.

Bo wszystko, co tworzy, jest nie tylko piękne, ale i użyteczne.

Na przykład z łodyg lnu i konopi możemy wytwarzać włókno lub płyty paździerzowe.

A przetwory z owoców i warzyw mogą nam zapewnić niezbędne witaminy, zdrowe mikroelementy na całą zimę.

Spacerujmy więc, zachwycajmy się urodą jesieni, ale wykorzystajmy też jesienny czas na zrobienie zapasów.

Bierzmy przykład z… mrówek!

Idź do mrówki, leniwcze, przypatrz się jej postępowaniu, abyś zmądrzał. Nie ma ona wodza, ani nadzorcy, ani władcy, a jednak w lecie przygotowuje swój pokarm, w żniwa zgromadza swoją żywność  /Prz 6,6-8/.

 

Nasi partnerzy