Czy mieliście kiedyś tak, drodzy czytelnicy, że marzyliście o czymś i ciężko pracowaliście na spełnienie tych marzeń, a kiedy doszło do ich realizacji, to efekt przeszedł wasze najśmielsze oczekiwania? Osobiście przeżyłem taki moment 28 listopada w cieszyńskim Teatrze Adama Mickiewicza w Cieszynie, podczas koncertu urodzinowego Zespołu CME 20+1!

Zaznaczam, że poniższa relacja będzie bardzo subiektywna i będzie peanem nad ludźmi i tym, jak cudownie działa przez nich sam Pan Bóg! Pozwolę sobie na to tylko dlatego, że moja zasługa w tym koncercie jest bardzo marginalna, a całą pracę wykonali cudowni, powołani przez Pana Boga ludzie, którzy wykonali bardzo dużo ciężkiej i dobrej pracy.

Ale od początku!

Zacznę od cytatu pewnego starożytnego skryby, który zapytany o to, co najbardziej ceni w życiu odpowiedział, że „Ludzi. Ludzi, którzy podali mu pomocną dłoń kiedy tego najbardziej potrzebował”. Dlaczego ten cytat? Kiedy patrzę na historię Zespołu CME, który 28 listopada obchodził swoje 21. urodziny, widzę ludzi. Ludzi, którzy zjednoczeni pasją do tworzenia muzyki od ponad 2 dekad tworzą kolektyw, który służy kościołowi w Polsce, czerpiąc z tego ogromną radość i odczuwając Boże prowadzenie. W czasie tych wszystkich lat zespół tworzyło ponad 150 osób z całej niemal Polski, wszyscy oni wnieśli ogromną ilość energii i pozytywnych wspomnień. Oddawali Panu Bogu wszystko co mieli w sobie najlepszego i budowali duchowe i muzyczne podwaliny pod dzisiejszy kształt Zespołu.

Zanim opiszę wam dokładnie co działo się w cieszyńskim teatrze 28 listopada 2021 roku, gdy świętowaliśmy jubileusz zespołu, chciałbym opisać kilka Bożych cudów, które się na ten wieczór złożyły.

Kiedy końcem 2017 roku Pan Bóg, do spółki z moim szefem Pawłem Gumpertem, postawił mnie przed dość trudnym zadaniem poprowadzenia zespołu, miałem do dyspozycji 7 osób z poprzedniego składu i duże wyzwanie by przygotować nabór, a potem nowych ludzi do poprowadzenia śpiewu w trakcie Tygodnia Ewangelizacyjnego w 2018. Pół roku to zdecydowanie mało na uformowanie nowego składu i wyćwiczenie ponad 25 pieśni, które składają się na repertuar tej imprezy. Dla mnie za mało, ale dla Pana Boga w sam raz. Na styczniowe przesłuchania zgłosiło się ponad 20 osób, z czego udało się powołać do nowego istnienia kilkunastoosobowy chór. Pan Bóg posłał również muzyków, dyrygentkę i aranżera i razem udało się przygotować wszystko na czas. To był wspaniały okres Bożego działania w zespole.

Kiedy końcem 2018 roku spotkaliśmy się w wiślańskiej Księżówce by w czasie wspólnego weekendu pisać nowe, autorskie pieśni uwielbienia, podczas wieczornej społeczności podzieliłem się z zespołem moim marzeniem. Marzeniem by na 20 urodziny zagrać autorski koncert i zarejestrować taki materiał na płytę. Po sali, w której siedzieliśmy przeszły różne reakcje, jedni z nas byli zachwyceni pomysłem, a inni patrzyli na to, delikatnie mówiąc, sceptycznie.

Kolejny rok upłynął nam na pracy i przygotowaniach do kolejnego TE w Dzięgielowie i kiedy pod koniec roku mieliśmy zacząć intensywnie pracować nad koncertem urodzinowym, w 2020 roku przyszła pandemia i skutecznie te plany zablokowała. Patrząc na ostatnie 2 lata muszę podziękować Pan Bogu za kolejny cud. Cud przetrwania tego okresu. Trudno było się spotykać na próbach, nie mówiąc o koncertach, a po co komu zespół, który nie ćwiczy i nie ma gdzie grać? Na szczęście Pan Bóg pozwolił nam przetrwać, ale urodzinowy koncert musieliśmy przesunąć. Jednak nie ma tego złego…

Obecny rok wydaje się być łatwiejszym niż poprzedni. Chyba trochę przywykliśmy do otaczającej nas rzeczywistości i dlatego też zaczęliśmy z Zespołem z optymizmem patrzeć w przyszłość. Pomimo tego, że nie udało się zorganizować „klasycznego” Tygodnia Ewangelizacyjnego w Dzięgielowie, mogliśmy jako zespół kolejny raz prowadzić blok uwielbienia w trakcie internetowej wersji. Udało się też zagrać kilka koncertów uwielbienia z żywą publicznością i to właśnie te spotkania „na żywo” dały nam kolejny zastrzyk motywacji do tworzenia i przygotowania się do koncertu połączonego z nagraniem płyty. W tym miejscu szczególnie chcę podziękować pastorostwu Ewie i Markowi Londzinom, za słowa zachęty i motywacji do tego by ten projekt rozpocząć.

Kiedy po jednym z wieczorów ewangelizacyjnych Tygodnia Ewangelizacyjnego 2021 napisał do mnie aranżer i dyrygent Mateusz Walach, w trakcie naszej rozmowy zrodziła się w mojej głowie myśl, by poszerzyć przygotowania o skład orkiestrowy.

I tym oto sposobem nadeszła jesień, a nasz koncert zbliżał się wielkimi krokami. Nie obyło się oczywiście bez stresu, niektórzy członkowie trafili na kwarantanny. Trzeba było się sporo nagimnastykować by zgrać wspólne kalendarze, podopinać szczegóły aranży ale też i noclegi, wyżywienie. Cała masa przeróżnych drobnych rzeczy, które muszą się ułożyć w całość by wszystkim pracowało się komfortowo i wydajnie. Kiedy w sobotnie południe stanęliśmy jako Zespół na deskach cieszyńskiego teatru, kiedy popłynęły pierwsze dźwięki wydane z instrumentów Orkiestry Kameralnej Silesian Art Collective w wielu oczach pojawiły się łzy wzruszenia. Zdaliśmy sobie sprawę z tego, że to kolejny Boży cud, a raczej cała ich seria!

Po kilku godzinach prób nadeszła chwila, na która czekaliśmy, drzwi cieszyńskiego teatru zostały otwarte, a pierwsi goście zaczęli zajmować swoje miejsca. Teatr wypełnił się po brzegi, a na ekranie rozpoczęła się prezentacja, którą przygotował nasz wolontariusz Jan Walica. Był to szybki przegląd zdjęć z ostatnich 21 lat. Na ekranie mogliśmy zobaczyć piękne młode twarze, twarze na których można było odczytać pasję i radość z tego w co są zaangażowane. Kiedy już wszyscy goście zajęli swoje miejsca przyszła pora na pierwsze dźwięki. Trzeba było jednak na nie zaczekać ponieważ technika, która przez dwa dni służyła doskonale, akurat w tym momencie postanowiła odmówić posługi. Nie trwało to jednak długo i rozpoczęliśmy koncert. Koncert, w który każdy włożył całe swoje serce. Dziewczyny od tygodni debatowały o strojach i fryzurach. Chór wyglądał i brzmiał doskonale, wielka w tym zasługa Joanny Kotowicz, która od 4 lat prowadzi lekcje śpiewu dla członków zespołu, a od 2 lat jest też dyrygentką chóru. Muzycy rozpracowali każdy najdrobniejszy akord, Mateusz Walach przygotował cudowne orkiestracje a nad wszystkim czuwał nasz kierownik muzyczny Michał Kasztura. Cała ta trójka sprawiła, że efekt był piorunujący. Burza braw po każdym utworze wlewała w nasze serca pokłady ogromnej radości i wdzięczności. Wiele razy w trakcie przygotowań sami przypominaliśmy sobie, że najważniejszy tego dnia ma być Pan Bóg, że to Jemu chcemy oddać chwałę za to wszystko co uczynił w naszym życiu. Wielomiesięczne przygotowania sprawiły, że w niedzielę mogliśmy się skupić właśnie już tylko na uwielbieniu Jego imienia, a On był tego dnia z nami.

Wiele emocji wzbudził we mnie również moment, w którym na scenę zaprosiliśmy byłych dyrygentów i liderów zespołu. Ludzi, którzy sprawili, że dzieło które w 2000 roku do życia powołali Bożena i ks. Grzegorz Giemzowie przetrwało do dzisiaj.

Kiedy już wybrzmiały ostatnie dźwięki, przyszła pora na tort i wspólne spotkanie w teatralnym foyer. To był również piękny czas wspólnego spotkania i rozmów. Wspominania przeszłości ale też patrzenia z optymizmem w przyszłość. Kiedy po północy wróciłem do domu usiadłem w fotelu, włączyłem nagranie koncertu i otworzyłem zespołową grupę na portalu Facebook, moim oczom ukazała się niemal setka wiadomości, z których biła wdzięczność. Dziękowaliśmy sobie jako zespół, dziękowaliśmy Panu Bogu za błogosławieństwo. Ciepłe słowa spływały do nas też od naszych rodzin i przyjaciół, a także od widzów, którzy byli z nami w teatrze. Kończąc pozwolę sobie zacytować dwie wiadomości, które otrzymaliśmy. Autorem pierwszej z nich jest dyrygent orkiestry, Mateusz Walach:

Daliście mi na scenie – szczerą radość z tego co się robi. Wzrusza mnie ludzki talent, a zarówno wy grający jak i śpiewający macie go tak wiele i umiecie się przepięknie nim dzielić. Dołożyliście do tego jeszcze wszechobecną radość, co powodowało, że rozpierała mnie duma, że mogę brać w tym koncercie udział, (…) Każdy z Was grających jest idealnie dopasowanym elementem tej całości, a każdy śpiewający jest tak samo ważny, niezależnie czy śpiewał solo czy nie – tworzycie zespół nie tylko z nazwy ale przede wszystkim z relacji, i to widać na każdym kroku.

Druga wiadomość to komentarz na jednym z portali społecznościowych:

(…) wydawało się, że to będzie zwykły koncert, ale to było coś tak dobrego, tak dobrego duchowo i emocjonalnie, że do dzisiaj czuje skutki. Zespół CME macie piękne dusze ! i piosenki :)))

Nawet teraz, czytając te słowa, w moich oczach pojawiają się łzy wzruszenia i wdzięczności, bo właśnie to jest sednem naszego istnienia i służby. Nie oklaski, nie światła, nie nagłośnienie ale właśnie poruszanie ludzkich serc, zachęcanie słuchacza do zatrzymania się i do refleksji nad sobą, nad życiem. Tak jak mówią słowa jednej z naszych pieśni, do szukania tego co cenne, co głębiej jest.

Na zakończenie przyszedł czas na podziękowania. W pierwszej kolejności chcę podziękować już wymienionym: Asi, Michałowi i Mateuszowi oraz członkom Zespołu CME i Orkiestry Kameralnej Silesian Art Collective. Dziękuję za waszą pasję i zaangażowanie.

Dziękuję wszystkim wolontariuszom, którzy poświęcili swój czas i pomagali w teatrze. Dziękuję pracownikom CME za słowa motywacji i zaangażowanie również w ten projekt. W imieniu całego Zespołu dziękuję dyrektorowi CME Pawłowi Gumpertowi, dziękujemy że w nas wierzysz i wspierasz nasze działania.

Dziękuję wszystkim ofiarodawcom, którzy wsparli ten projekt oraz dziękuję naszej wspaniałej publiczności, która tak tłumnie pojawiła się w teatrze.

Ale ponad wszystko dziękuję naszemu Ojcu w niebie, za powołanie, za marzenie i za błogosławieństwo w jego realizacji.

Bardzo dumny lider Zespołu CME

Marcin Iskrzycki


Nasi partnerzy