WYPASIONY tydzień

27 lipca – 2 sierpnia 2020, czyli młodzi #naWypasie w CME


Startowaliśmy każdego dnia o 13.00 obiadem, zaraz po rejestracji i sprawdzeniu temperatury. Kończyliśmy ogniskiem o  21.00. Taki był plan. W praktyce pierwsi uczestnicy przybywali już parę minut po 12.00; a koniec… koniec końców nieraz się zasiedzieliśmy przy blasku płonącego ognia :D.

WYPASało się u nas łącznie 30 młodych owieczek i baranków /Alicja, Aneta, Asia, Dorota, Edyta, Hania, Karina, Kinga, Magda, Maja, dwie Martyny, Weronika, Zuzia (14 owieczek) Adam, Artur, Bartek, Daniel, dwóch Dominików, Filip, dwóch Janków, Joszko, dwóch Kamilów, Krzyś, Kuba, Maciek, Mateusz (16 baranków) + kilku niespodziewanych gości ;)/ no i Kadra KOSMOS – jak ją młodzi nazwali. Były to osoby prowadzące grupy: Justyna, Andrzej, Bogusz, Boguś i Mateusz. Dorotka i Marta prowadziły śpiew, na gitarze grał Andrzej. Pomagali nam Estera i Samuel a gościnnie odwiedzili nas Anita i Piotrek; grillował Tymek, a całość ogarniała Kasia (kwm).

Oprócz obiadu i spotkań przy ognisku program zawierał różne atrakcje. Bardzo ważnym elementem były wieczorne społeczności. Ich hasło brzmiało “Zmień PERSPEKTYWĘ”. Mogliśmy usłyszeć różnych mówców: Mateusza Mendrocha, który rozpoczął i zakończył cały cykl, Piotrka Sztwiertnię, Bogusława Sebestę, Andrzeja Kaczmarczyka, Marcina Podżorskiego i Tymka Bujoka. 

Mateusz rozpoczął od otwartości na to co mówi Bóg, co można by streścić do wezwania “otwórz się!”, (bardzo dobra myśl na początek Wypasu). Następnego dnia Piotrek zaprezentował historię Gedeona, który okazał się “przegrywem”, ale wyszło na to, że w oczach Boga żaden “przegryw” nie jest skreślony. To także bardzo aktualne wezwanie dla nas samych. Kolejnego dnia Boguś wzywał “rusz w drogę” posługując się przykładem swojej podróży na motocyklu (okrążył całą Polskę w niespełna dwa tygodnie :O), mówił też o doświadczaniu Boga w ciszy i zachęcał do świadczenia o Bogu (kiedy brak słów i nie ma się nic do powiedzenia, to czynem i życiem). Następnie słuchaliśmy Andrzeja, zachęcającego: “zmień perspektywę”. Często zbyt łatwo oceniamy drugiego człowieka nie znając pełnego obrazu sytuacji. W piątek temat przedstawił Marcin, człowiek, który lubi nauki ścisłe. Mówił o różnych wymiarach i o tak zwanych “płaszczakach”, pokazując że Pan Bóg widzi znacznie więcej niż my, nie ogranicza go żaden znany nam wymiar. W sobotę Tymek pokazywał, że Bóg w przeciwieństwie do człowieka nie jest ograniczony czasem. Zadał młodym pytanie jakie rady chcieliby przekazać sobie z przyszłości – kiedy będą już rodzicami. W niedzielę temat Mateusza miał charakter ewangelizacyjny. Dotyczył serca to znaczy tego, że Bóg właśnie na nie patrzy a nie na to, co widzi człowiek. Był to czas kiedy każdy mógł odnowić bądź rozpocząć swoją relację z Bogiem. 

WYPAS nie mógł ograniczać się do trzymania owieczek i baranków (czyli naszych młodych) w namiocie. Musowo trzeba było dać im szansę poprzebywania na łące, gdzie mogli lepiej się poznać. Zaraz po obiedzie, na kocykach, dyskutowaliśmy na różne tematy, poznając swoje opinie oraz grając w różne gry z oldskulowych czasów (łapki, statki, piłkarzyki, państwa-miasta, plaster miodu, “chłopka” nazywanego też klasami).

Z kocyków i grupek uczestnicy przenosili się na wspólną integrację. Stawali się członkami precyzyjnej grupy budowlanej, próbując wspólnymi siłami zbudować wielkie dzieła; inżynierami ratunkowymi na miarę Agencji Lotów Kosmicznych, próbując swoimi konstrukcjami zabezpieczyć jajka na okoliczność “przyspieszonej ewakuacji” z okna Syloe. Wszystkie jajka zostały uratowane. Tylko jedno musiałoby przejść na rentę inwalidzką. Oprócz tego uczestnicy malowali gigantycznymi mazakami na niewspółmiernie małych kartkach, szukali nazw stolic różnych państw po terenie CME, przeciągali oponę i grali w siatkówkę.

Dzięki Justynie i Anicie mieliśmy możliwość tworzenia fajnego rękodzieła. Ozdabialiśmy bawełniane torby, zaplataliśmy  bransoletki, farbowali T-shirty i szyli bluzki. Na zawsze jako ślad po WYPASIE pozostaną owieczki na ścianie SYLOE 🙂 

Jak wiadomo owieczki i baranki należą do grupy przeżuwaczy, więc należało zadbać by i nasze stadko miało co przeżuwać. Chociaż prawdę mówiąc u nas było to dosyć nietypowe bo grillowe i w większości mięsne “przeżuwanko”. Mieliśmy karczki, kiełbaski grube i cienkie, ciemne i białe, kurczaki w różnej postaci (od skrzydełek po drumsticki), oscypki (nimi zbliżyliśmy się najbardziej do owieczek), szaszłyki. Dla równowagi jednego dnia było wegetariańsko, kiedy na grilla wjechały cukinia, bakłażan i pieczarki.

Równolegle do grilla płonęło, rozpalane każdego dnia na nowo, ognisko. Był to fajny czas, kiedy wszyscy razem mogliśmy pogadać, patrząc na płonący ogień, który zawsze “robi” atmosferę. Ostatniego dnia równolegle do ogniska graliśmy we flagi, było już prawie zupełnie ciemno. Śmiechu było sporo. Zostanie w nas mega dużo pozytywnych wrażeń. 

Młodzi napisali:

  • było sztos i cool
  • nie było felernie
  • mega klimat
  • wywaliło w kosmos
  • pozytywni ludzie
  • nigdy się nie nudziliśmy
  • ksiądz Tymek powinien być kucharzem
  • jedzenie lepsze niż w szkole ale w niedziele nie było rosołku 😀
  • gadanka były mega ciekawe
  • śpiewanie było naprawdę świetne

Jak widać, choć nie było w tym roku FAJNEGO OBOZU, to i tak było fajnie i wypaśnie na WYPASIE.
Do zobaczenia!

Tekst: Mateusz Mendroch, Katarzyna Wesner-Macura, ks. Bogusław Sebesta
Foto: Dorota Twardzik, Katarzyna Wesner-Macura

Wydarzenie młodzi #naWypasie wsparła finansowo Diecezja Cieszyńska.


Nasi partnerzy