Wycisnąć siebie jak cytrynę

Nie każdy oczywiście lubi jogging, jednak nie znajduję lepszego porównania naszego życia niż do zawodów.

Nie każdy oczywiście lubi jogging, jednak nie znajduję lepszego porównania naszego życia niż do zawodów.

Czy nie wiecie, że biegacze na stadionie wprawdzie wszyscy biegną, ale tylko jeden zdobywa nagrodę? Tak biegnijcie, abyście ją zdobyli. 1 List do Koryntian 9,24

Biegacze!

Kto jest – Waszym zdaniem – najlepszym sportowcem? Kogo podziwiacie? Moim bohaterem jest Paweł z Tarasu. Lubię sobie wyobrażać, że Paweł połknął bakcyla biegania, ponieważ często nawiązuje do tego tematu, dopingując wszystkich bez wyjątku: „biegnijmy wytrwale w wyznaczonym nam wyścigu” (List do Hebrajczyków 12,1). Bieganie często pojawia się na kartach Biblii. Nie każdy oczywiście lubi jogging, jednak nie znajduję lepszego porównania naszego życia niż do zawodów. Każdy człowiek ma swój start i metę. W jaki sposób się organizujemy, by walczyć – to nasza indywidualna decyzja. Przygotowujemy się nieraz na katorżniczy wysiłek, wyciskając z siebie pot jak sok z cytryny, ale… biegacze (niekoniecznie sportowcy)! Zastanawialiście się, jak zakończyć ten bieg? Broń Boże nie mam na myśli śmierci, ale nasze długo i krótkoterminowe wyzwania, np. nowy kontrakt w pracy lub nowa praca, walka o zdrowie, a także uzależnione dziecko/małżonka, rozwijanie własnego biznesu, osobiste powołanie do pomagania innym w jakiejś dziedzinie, wychowywanie młodszego pokolenia, budowa domu, adopcja, relacje z ludźmi, daleka podróż, ślub, szkoła/studia, codzienne życie z Bogiem itp.

Vivat!

Finały we wszystkich dyscyplinach sportowych są zawsze niezapomnianym przeżyciem. Jeśli więc tylko mamy okazję, warto choć raz wybrać się na zawody lub obejrzeć je w telewizji. Panujący tam entuzjazm zaraża. Piłkarze zrywają koszulki, wielu sportowców krzyczy w niebogłosy, rzucają się w stronę publiczności, płaczą, biją brawo, podskakują radośnie. Alpiniści wbijają flagę, gdy zdobędą szczyt. Aktorzy w teatrze kłaniają się z gracją. Ludzie od zarania dziejów mają potrzebę uczczenia sukcesu. Meta zawodów lekkoatletycznych jest również atrakcyjna i ekscytująca. W bieganiu oczywiście nie chodzi o show ani tanie popisy, ale szczere wyrażenie własnych emocji jest jak najbardziej mile widziane. Wszyscy zawodnicy zasługują, aby wyraźnie zaznaczyć swój „czas: stop” w inny sposób, niż tylko wyłączenie pulsometru. Przykłady spontanicznych reakcji przed metą są dosłownie niezliczone. Niektórzy potrafią wykrzesać z siebie jeszcze trochę energii na ewolucje akrobatyczne, takie jak gwiazda, sprint na ostatnich kilkudziesięciu metrach. Biegacze, zwłaszcza zorganizowani w pary lub małe grupy, wbiegają, trzymając się za ręce, przybijają „piątki”, ostentacyjnie napinają bicepsy, tańczą, potrząsają dłońmi splecionymi w górze (charakterystyczny gest triumfu). Każdy styl zakończenia jest dobry, jeśli tylko uszczęśliwia.

Prywatnie

Biegacze, jak to wygląda w naszym prywatnym życiu? Kiedyś nie świętowałam własnych sukcesów, ale gdy zaczęłam biegać, zauważyłam, że każdy dodatkowy kilometr sprawia mi ogromną frajdę. Nauczyło mnie to cieszyć się z najmniejszego powodzenia. Nie muszę czekać, aż ktoś je dostrzeże. Flesze nie są mi potrzebne. Świadomość pokonania jakiejś słabości czy wyjścia poza własną strefę komfortu są wystarczającymi powodami, by nagrodzić siebie. Takie z pozoru drobne rzeczy zachęcają do posuwania się do przodu. Pomogła mi w tym refleksja nad sobą, że przeceniałam tylko wyraźne osiągnięcia, a nie doceniałam tego, co się dobrego wydarzyło w ciągu na przykład minionego roku. Postanowiłam więc celebrować wszystko, co się uda. W jaki sposób? Pomysłów może być tyle, ile startujących w maratonie.

Puchar?

Nie kupuję sobie nagród, choć to jest dobry pomysł. Wolę coś bardziej naturalnego. Mam na myśli skakanie, ile sił w nogach z uniesionymi ku górze rękami i krzyczenie wniebogłosy. Nauczyłam się tego od biegaczy! Przybiegnięcie do mety to chwila, o której marzą zawodnicy. Na finiszu doświadczają nieopisanej ulgi i okazują to. Inaczej jest poza zawodami, gdzie obowiązuje savoir vivre. Emocje są skrywane, gdyż nieoficjalnie uważa się, że ich ujawnianie jest oznaką niedojrzałości, ośmiesza nas i wyglądamy wtedy głupio. To jest kłamstwo. Rozradowane twarze potrafią dodać energii, entuzjazmu. Szczęście działa jak magnes. Wielokrotnie obserwowałam, jak publiczność podziwia zmęczonych lekkoatletów, a nawet nieco im zazdrości euforii. Oglądając ich triumf, wiele osób nabiera ochoty, aby już następnego dnia przebiec się choć kawałek, by przekonać się, co takiego przyjemnego jest w tym sporcie. Bieganie daje radość i tylko ujawnione zadowolenie może widzów zmotywować i przekonać, że w nas rządzą endorfiny!

„Ja zatem biegnę nie jakbym nie znał celu…” 1 List do Koryntian 9,26

Na koniec jeszcze słowo o energii. Potrzebujemy jej, jeśli chcemy dokończyć nasz osobisty bieg. Gdy mamy energię, wtedy podejmujemy lepsze decyzje. Skąd czerpiemy energię? Jedzenie nie jest najlepszym źródłem TEJ energii. Można bardzo dużo zjeść i poczuć się bardzo zmęczonym. Po aktywności fizycznej także wielokrotnie padamy na twarz. Co więc daje energię? Wiek tu też nie ma znaczenia. Podzielę się, co mi daje siłę – jest nią modlitwa. To rodzaj energii, która nie męczy, ale wznosi mnie wyżej i utrzymuje w stanie uniesienia. Nie mam jednak na myśli modlitwy na kolanach ze złożonymi rękami. Psalmista powiedział Bogu: „Ja zawsze będę ufał i nie ustanę we wszelkim uwielbianiu Ciebie” [Ps. 70,14; Septuaginta]. Wyrażenie tego uwielbienia było radosne, głośne, całe ciało było zaangażowane. Trudno jest uwielbiać, mając smutną i pochylną głowę. Gdy smutek zamienia się w radość, to reakcją ciała mogą być taniec, śpiew, granie – Księga Psalmów jest przebogata w takie przykłady. Wdzięczność za wszystko co mamy, wyrażone ciałem i głosem – to najlepszy sposób komunikowania stanu, w jakim jesteśmy oraz świętowania duchowego zwycięstwa. Za biegaczami krzyczę i skaczę z radości, niezależnie od wyniku „zawodów” (czyli celu, do którego dążę). Ufam, że Bóg ma wszystko pod kontrolą i finał zawsze jest Jego. Dlatego zagłuszam swojego wewnętrznego cenzora i pozwalam na radosny krzyk „Alleluja”. Niech się śmieją, niech gadają. I zazdroszczą…

Support

Pokonanie fizycznych oraz mentalnych słabości jest ogromną nagrodą dla zawodnika. Jak trudny to jest bój, zdradza ekspresja ciała. Tuż przed metą czasem energia spada bardzo nisko, plączą się nogi (1), serce bije jak szalone i wówczas jedyny sposób dobrnięcia do końca to dojście na czworakach. Wsparcia w takich momentach może dodać głośny doping publiczności. Zawody zatem również uświadamiają, jak ważne jest wybieranie odpowiednich ludzi wokół siebie. Potrzebujemy osób, które dadzą nam wsparcie, powiedzą, że wierzą w nas. Jesteśmy dla nich piękni i silni. Nie chodzi o ocenę ciała, ale naszą duszę. Gdy dopada nas lęk, druga osoba nie jest w stanie go zabrać od nas, ale dzięki jej miłości możemy stać się spokojniejsi. To działa wymiennie – my bierzemy, ale także dajemy. Usłyszałam kiedyś, że nasze sukcesy powinny zachęcać innych do walki o swoje marzenia, jak również czyjeś sukcesy powinny zmobilizować nas do działania. To mnie przekonuje!

Przesyłam ciepłe pozdrowienia
dla byłych, aktualnych i przyszłych
kibiców, sympatyków i miłośników biegania!

(1) http://www.youtube.com/watch?v=BwpNJSeNYqI&feature=related

Kamila Walczak

Czytaj także

Droga K

Droga K,

długo nosiłam się z zamiarem napisania tego listu. Czułam, że potrzebuję tego i ja, i Ty. Już chciałam napisać „zatem do rzeczy” lub „nie owijając w bawełnę”, jednak powstrzymałam się, bo przecież nie lubisz, gdy tak pędzę, albo gdy ucinam nasz kontakt ostrym nożem konkretu.

Spróbuję zatem inaczej, z większą czułością i bez ponaglania za każdym przecinkiem czy kropką.

Nie zdawałam sobie sprawy, jak trudno usiąść do napisania kilku słów Kobiecie, którą zna się już od tylu lat, która tyle o tobie wie, przed którą niewiele można ukryć. Trudność polega na niemożności zaskoczenia Cię, sprawienia Ci niespodzianki. Ty domyślasz się tak wielu rzeczy, nie pozwalasz sobie na radość wynikającą z odkrycia czegoś, czego nigdy się nie spodziewałaś. Lubisz przewidywalność, ale zatracasz dla niej przyjemność z tych wszystkich zwykłych dni, chwil, w których mogłabyś odpocząć, podumać, pośmiać się, po prostu dać się zaskoczyć.

Lubisz wiedzieć, być na czasie, znać fakty i odpowiedzi na pojawiające się odwieczne pytania. Chcesz mieć swoje stanowisko, chcesz być słyszana. Cenię to i uważam Cię za twórczą osobę. Widzę, kiedy gnasz do przodu z wizją jakiejś zmiany. Ekscytuje mnie Twoja siła i determinacja do pracy nad sobą. Zauważam zmianę, jaka zaszła w Twoim życiu w ostatnich latach. Cieszę się z każdego Twojego sukcesu: dotrzymanego słowa i terminu, dobrych myśli na temat osób, wobec których byłaś kiedyś bardzo krytyczna. Idziesz w dobrym kierunku. Na tej drodze jest więcej przestrzeni do wyrażania szacunku i miłości, jak również do przebaczenia.

Podoba mi się, że potrafisz o siebie lepiej zadbać, nazwałaś swoje granice i stoisz na ich straży. Jestem znacznie spokojniejsza, gdy widzę, jak nie poddajesz się stresowi. Jeszcze nie tak dawno rozbrajałaś każdą stresującą sytuację na czynniki pierwsze, sądząc, że świat dla Ciebie się skończy lada moment.

Ufasz bardziej swojej intuicji i zaczynasz czerpać z niej siłę do podejmowania decyzji, kończenia tych działań, które nie przynosiły efektów, a jedynie osłabiały Twoją odporność, czy to fizyczną czy emocjonalną, czy duchową.

Zaczynasz powoli wiedzieć, czego chcesz i co jest dla Ciebie ważne. Dorosłaś, choć twierdzisz, że ciągle jesteś jeszcze w życiowym przedszkolu. Najważniejsze, że się nie cofasz, nie oglądasz już tak często wstecz. Idziesz z tym swoim pługiem do przodu.

Wiesz, przeczytałam dzisiaj w Biblii taką historię:„A nauczał w jednej z synagog w sabat. A oto była tam kobieta, od osiemnastu lat cierpiąca, pochylona tak, że zupełnie nie mogła się wyprostować. A Jezus, ujrzawszy ją, przywołał ją i rzekł do niej: Kobieto, uwolniona jesteś od choroby swojej. I położył na nią ręce; i zaraz wyprostowała się, i chwaliła Boga” (Ewangelia Łukasza 13,10–13).

Pomyślałam o Tobie i setkach innych Kobiet, które nie potrafią się wyprostować, które odczuwają fizyczny ból w swoim ciele. O takim bólu rozprawiają głośno w poczekalniach do lekarzy, w kolejce do kasy, czekając na dzieci w przedszkolnej szatni.

Znam jeszcze inny rodzaj bólu – daje fizyczne objawy, ale jego źródło tkwi głęboko w naszych zranionych sercach. Niektóre potrafią z nim żyć, oswajają go jak psa, uśmierzają małą, białą tabletką, lampką wina, tabliczką czekolady z orzechami, papierosem, lekturą, seksem, pracą. Każdy ból niszczy, obrzydza naszą codzienność, zabiera zwykłą radość życia. Czujemy, że jest jakby za karę. Obwiniamy o niego Boga i innych ludzi, zapominając o tym, że to my karzemy się najsurowiej ze wszystkich. Nie bój się tych słów. Kiedyś kara taki miała cel – miała boleć, przynieść refleksję nad popełnionym błędem i zmusić do zadośćuczynienia.

Jezus dotyka tę chorą, złamaną w pół Kobietę. Perspektywa jej patrzenia na świat zmienia się diametralnie. Nie była ani ślepa, ani sparaliżowana. Mogła widzieć, mogła chodzić. Pomyślisz więc, czy miała powody do narzekania? Tak, cierpiała. Żyła w niewygodnej pozycji, jej wzrok padał najczęściej ziemię. Doskonale wiedziała, skąd pochodzi i dokąd wróci. Proch, po którym stąpała, trzymał jej ambicje na smyczy. A jednak Jezus ją uzdrawia. Delikatnym dotykiem przywodzi ją do pionu, tak jakby chciał jej powiedzieć, że od teraz jej życie zyskuje nową perspektywę. Może oddychać pełną piersią, patrzeć przed siebie z pozycji człowieka, który nie musi nieść ciężaru na swoich plecach. Stojąc, chwali Boga i patrzy w niebo, skąd otrzymała pomoc. Została uwolniona.

Wierzę w symbolikę tej historii. Życzę Ci takiej ulgi, jakiej doznała ta doświadczona Kobieta. Chcę Ci też powiedzieć, że kara, jaką sobie zadajesz, nie wnosi kompletnie nic dobrego do życia Twojego i tych, których kochasz. Zadając sobie psychiczny ból i starając się go uśmierzyć na swój własny sposób, odcinasz się od wolności, jaką dał Ci Chrystus. Bądź dla siebie lepsza, bądź lepsza dla innych Kobiet. Poczuj ulgę. Daj się dotknąć Jego przebaczającym Słowem.

Tobie – Ja

zobacz listę wszystkich artykułów

Nasi partnerzy