Tatusiu, skąd on to wiedział? (na Święto Reformacji)

– Dawno, dawno temu był sobie taki ksiądz…  –  zaczął.

– Dawno, dawno temu był sobie taki ksiądz…  –  zaczął.
luter_dynia

– Tatusiu, wkrótce będziemy świętować Halloween – powiedziała radośnie kilkuletnia dziewczynka.
– Nie kochanie, my świętujemy Pamiątkę Reformacji, a nie Halloween – odpowiedział ojciec dziecka.
– A co to jest ta Reformacja? – zapytała zdumiona.
– Dawno, dawno temu był sobie taki ksiądz…  –  zaczął.
– To podobnie, jak ty tatusiu! – wykrzyknęła, przerywając.
– Tak, masz rację, był zatem taki ksiądz, ale to nie byłem ja. Nazywał się Marcin Luter. Działo się to w czasach, kiedy ludzie myśleli, że należy płacić pieniądze za to, żeby Pan Bóg ich kochał – wyjaśniał cierpliwie.
– Ale tatusiu, przecież Pan Bóg nie chce naszych pieniędzy! On nas kocha tak zwyczajnie, bez pieniędzy! – wykrzyknął rezolutny przedszkolak.
– No właśnie, ale wtedy, pięćset lat temu ludzie jeszcze o tym nie wiedzieli, a Marcin Luter im o tym przypomniał – cierpliwie tłumaczył ksiądz-rodzic.
– Ale tatusiu, skąd on to wiedział, skoro inni ludzie nie wiedzieli i płacili? – Nie ustępowała dziewczynka.
– Ksiądz Luter przeczytał to w Biblii – księdze opowiadającej o Bogu i Panu Jezusie. Wtedy niewielu ludzi umiało czytać. Luter nauczał innych, w jaki sposób czytać Biblię i jak ją rozumieć. Właśnie tę prawdę tam odnalazł i ją ogłosił. To ogłoszenie mówiące, że Boża miłość jest za darmo – bez płacenia – to jest właśnie Reformacja, kochanie. Takie trudne słowo – odpowiedział tato.
– Wiesz co, tatusiu, fajna ta Reformacja, Halloween może się schować – skwitowała dziewczynka.

Przyznam, że to jak dotąd było najtrudniejsze dla mnie wyzwanie – wytłumaczyć pięcioletniemu dziecku, czym jest Reformacja. Uświadomiłem sobie przy tym, co tak naprawdę stanowi jej rdzeń – odkrycie prawdy o tym, że Boża łaska jest za darmo i dotyka każdego grzesznika, który się na nią otworzy i zrozumie, że bez niej nie sposób żyć. Prawda ta wynika z lektury Słowa Bożego, co oznacza, że aby poznać Boga, Jego zbawczy plan wobec człowieka, należy studiować Biblię. Szczególny nacisk trzeba tu położyć na słowo „studiować”. Nie oznacza ono pobieżnego przeczytania. Za takie uznaję usiłowania interpretacyjne odnoszące się tylko do współczesności i obejmujące tylko dosłowne znaczenie tekstu. Studiowanie natomiast to zmaganie się z nim, poszukiwanie pierwotnego znaczenia, intencji autorów. Nie chodzi też o naukową egzegezę, sięganie do hebrajskiego czy greckiego oryginału. Przecież można równolegle do lektury Biblii czytać komentarze i różne omówienia. Takie intensywne czy wręcz wielowarstwowe poszukiwanie sensu i głębi tekstu pozwala na jego zrozumienie. To z kolei pozwala uniknąć błędów, wypaczeń, czasem nawet herezji. Reformacja ma zatem ścisłe osadzenie na fundamencie biblijnym zgodnie z renesansową zasadą ad fontes – powrotu do źródeł. Tyle, że powyższe wymądrzanie się nie wyjaśni dziecku, czym jest Reformacja.

Reformacja dzieje się za każdym razem, kiedy człowiek poszukujący Boga otwiera Biblię, czyta ją, usiłuje zrozumieć i sięga po pomoce, które to ułatwiają. Taką pomocą może być też godzina biblijna czy rozmowa z teologiem. Reformacja dzieje się jednocześnie wtedy, gdy poszukujący odkrywa łaskawego Boga, który nie oczekuje żadnych świadczeń w zamian za swoją miłość. Bo kocha tak zwyczajnie – po prostu – pragnie tylko lub aż odwzajemnienia tego uczucia.

ks. Wojciech Pracki

Czytaj także

zobacz listę wszystkich artykułów

Nasi partnerzy