Delikatna i żarliwa miłość może zmienić nas i świat

Nie budźcie i nie płoszcie miłości, dopóki sama nie zechce.  /Pieśń nad pieśniami 8,4/

Autor pieśni opiewa miłość delikatną, czułą, która się nie narzuca, niczego nie żąda, do niczego nie zmusza, ale pragnie obudzić miłość, z nadzieją oczekuje na wzajemność. Z drugiej strony temperatura miłości porównana jest do żaru ognia, do płomienia Pana.

Taki jest nasz Bóg, delikatny, wrażliwy, a jednocześnie pełen mocy, pełen żaru

miłości. I choć Pieśń nad pieśniami literalnie nic o Bogu nie mówi, to jej bohater – pasterz, król, oblubieniec – od początku był przez rabinów identyfikowany z Jahwe, bo tak opisywali Go prorocy Starego Testamentu, a  w dobie Nowego Przymierza Jezus został nam przedstawiony także jako pasterz, król, oblubieniec. Apostoł narodów dodaje, że miłość tę rozlewa w naszych sercach Duch Święty, który nam jest dany (List do Rzymian 5,5).

Nie ma więc wątpliwości skąd, a raczej od kogo, czerpać prawdziwą miłość, delikatną a jednocześnie żarliwą. Rozbudzić w nas może ją Trójjedyny.

Ta miłość uwalnia, przemienia i jako jedyna jest w stanie przezwyciężać, usuwać ogrom zła, osuszać błoto grzechu, szlam przemocy, potok wyzwisk, morza niezgody, wojen, nieprawości. Pieśń przecież zapowiada: Wielkie wody nie ugaszą miłości, a strumienie nie zaleją jej. (Pieśń nad pieśniami 8,7).

Nasi partnerzy